Święczkowski stawia warunki! Dopiero WTEDY rezygnuje ze stanowiska. „Żeby Tusk i Żurek mogli mnie…”

Bogdan Święczkowski zapowiedział, że jest gotów zrezygnować z funkcji, ale pod pewnym warunkiem. Prezes TK zaczął mówić m.in. o Donaldzie Tusku i tworzeniu nowego Trybunału Konstytucyjnego.

Konflikt o Trybunał Konstytucyjny wchodzi w kolejną fazę. W centrum sporu znalazł się Maciej Berek, wybrany przez Sejm na sędziego TK, który nie może rozpocząć normalnego wykonywania obowiązków. Na przeszkodzie stoi nie tylko brak porozumienia z prezydentem Karolem Nawrockim w sprawie ślubowania, ale również stanowisko prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego.

Ślubowanie kluczem do objęcia urzędu

Sejm wybrał Berka na sędziego TK 4 września 2026 roku. Problem pojawił się, gdy prezydent nie zaprosił go do złożenia ślubowania w swojej obecności. Berek złożył następnie ślubowanie w Sejmie, jednak Święczkowski nie uznał tego za wystarczającą podstawę do dopuszczenia go do orzekania. Prezes TK argumentuje, że zgodnie z ustawą osoba wybrana na stanowisko sędziego składa ślubowanie wobec prezydenta, a stosunek służbowy nawiązuje się dopiero po jego złożeniu. W jego ocenie dopuszczenie Berka do wykonywania obowiązków bez dopełnienia tej procedury mogłoby oznaczać przekroczenie uprawnień.

Odmienne stanowisko prezentują krytycy takiej interpretacji. Wskazują, że wyboru sędziów dokonuje Sejm, a prezydent nie powinien blokować objęcia urzędu przez osoby prawidłowo wybrane. Spór dotyczy więc nie tylko jednego nominata, lecz także granic kompetencji poszczególnych organów państwa.

Jak Święczkowski utrudnia Berkowi pracę?

Stanowisko prezesa przekłada się na praktyczne konsekwencje. Berek nie został dopuszczony do orzekania, ponieważ Święczkowski kwestionuje skuteczność złożonego ślubowania i uznaje, że formalnie nie doszło jeszcze do nawiązania stosunku służbowego.

Konflikt zaostrzył się również podczas wizyty Berka w siedzibie Trybunału. Według relacji przedstawianych przez Berka doszło do próby uniemożliwienia mu wejścia do pomieszczeń zajmowanych przez sędziów. Berek złożył zawiadomienie o podejrzeniu naruszenia jego nietykalności cielesnej. Święczkowski przedstawiał własną wersję zdarzenia, zaprzeczając, by doszło do starcia w opisywanym przez Berka sensie. Okoliczności sprawy wymagają wyjaśnienia.

Rezygnacja prezesa pod warunkiem?

W tle pozostaje pytanie o przyszłość samego Święczkowskiego. Politycy obozu rządzącego rozważają sposoby doprowadzenia do zmiany na stanowisku prezesa, ale przepisy nie przewidują prostego mechanizmu odwołania go w trakcie kadencji. Deklaracje dotyczące ewentualnej rezygnacji i stawianych warunków należy oceniać w kontekście konkretnych wypowiedzi, bez utożsamiania ich z formalną decyzją o ustąpieniu. Na temat ewentualnej rezygnacji mówił też Święczkowski, który gościł w Kanale Zero.

— Ja mogę dzisiaj panu zapowiedzieć po tym, co usłyszałem od Donalda Tuska, że „chce mnie wysadzić z siodła”, ja publicznie zapowiadam, że ja sam dobrowolnie zrezygnuję z bycia prezesem i z bycia sędzia Trybunału Konstytucyjnego — powiedział Święczkowski. — Żeby Donald Tusk i Waldemar Żurek mogli mnie pozamykać do więzienia, ale tylko wtedy, kiedy się dogadają z panem prezydentem i władzą ustawodawczą i stworzą takie przepisy prawa, ustawy czy dokonają zmiany konstytucji, które doprowadzą do stworzenia nowego, może lepszego Trybunału Konstytucyjnego — podsumował Bogdan Święczkowski i dodał, że on jest „na to otwarty”.

Źródło: Kanał Zero

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *