Scena roku! Kowalski grzmiał z mównicy, Tusk i ministrowie płakali ze śmiechu. „Januszku, nie przynoś…”

Cóż to była ze scena! Pobudzony i wkurzony Janusz Kowalski wygrażał Donaldowi Tuskowi i ministrom. Jedna z kamer cały czas pokazywała premiera i jego współpracowników – i trzeba przyznać, że mieli niezły ubaw z pana Janusza.

Domański zostaje, Domański będzie wicepremierem

Gorąco, ostre wymiany zdań i głosowania, które wzbudzały ogromne zainteresowanie – we wtorek 20 października Sejm zamienił się w polityczny ring. Na celowniku opozycji znaleźli się minister finansów Andrzej Domański, premier Donald Tusk i przepisy aborcyjne. A Janusz Kowalski? Zafundował premierowi okazję do złośliwej riposty! Ale po kolei.

Opozycja chciała odwołania ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, zarzucając mu problemy z finansami publicznymi. Rozpoczęła się gorąca debata, a stawka była wysoka: polityczny cios w rząd Donalda Tuska. Wynik? 234 posłów zagłosowało przeciwko wotum nieufności, a 204 poparło wniosek PiS. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Domański utrzymał stanowisko, a premier postanowił jeszcze dolać oliwy do ognia.

Donald Tusk zapowiedział, że wystąpi do prezydenta o mianowanie ministra Domańskiego wicepremierem! Zwracając się do opozycji, sugerował, że skoro tak bardzo zależy jej na odwołaniu Domańskiego, to najwyraźniej uważa go za wyjątkowo dobrego ministra. Polityczny nokaut? Rząd z pewnością mógł odetchnąć z ulgą.

Kowalski na mównicy, Tusk odpowiada! Poszło o kwiaty

Emocje podgrzał też niezawodny Janusz Kowalski, który w swoim wystąpieniu poruszył temat bukietu kwiatów, jaki — według wcześniejszych doniesień medialnych — Donald Tusk miał wręczyć żonie z okazji imienin. Oczywiście nie zabrakło ataków na rząd, premiera i ministra finansów.

– Trzy sekundy. 45 tysięcy złotych Donald Tusk przez te trzy sekundy zadłuża Polskę. Przez jedną sekundę 15 tysięcy. (…) Pan, panie Kosiniak-Kamysz, ma jakiś syndrom sztokholmski, jeżeli chodzi o Tuska. (…) Domańskiego za rok postawimy przed Trybunałem Stanu – groził Janusz Kowalski. – 30 tysięcy złotych pan ma emerytury, pana stać na gaz. Ale emerytów nie stać! Matki samotnie wychowujące dzieci nie stać! — denerwował się były poseł PiS. – Przepraszam, jest jeden tutaj bardzo smutny pan, pan minister sprawiedliwości, bo wie, że leci. No i z czego się pan cieszy? No raz może się pan ucieszyć, prawda? — mówił, wskazując na Waldemara Żurka.

A im Kowalski bardziej brnął i mocniej się denerwował, tym Donald Tusk i ministrowie bardziej zanosili się od śmiechu. Co by nie mówić: Kowalski zawsze miał zdolność rozweselania, czego mógłby mu pozazdrościć niejeden kabareciarz.

Później Donald Tusk wszedł na mównicę i postanowił sprostować historię dotyczącą kwiatów. Wyjaśnił, że kwiaty były przeznaczone dla jego córki z okazji urodzin, a nie dla żony. Dodał też uszczypliwie, że kupił je za własne pieniądze, a nie za środki spółki Skarbu Państwa czy resortu. – Dobrze pamiętam, panie pośle Kowalski, kiedy mówiłem do ciebie: „Januszku, nie przynoś tych kwiatów. Dostaniesz autograf, ale kwiatów mi więcej nie przynoś” – powiedział Tusk, a jego wypowiedź spotkała się z głośnym śmiechem części zgromadzonych w sali plenarnej Sejmu.

Lepiej późno, niż wcale

To jednak nie był koniec sejmowych emocji. We wtorek posłowie przyjęli również dwie ustawy dotyczące prawa aborcyjnego. Pierwsza, dotycząca częściowej dekryminalizacji aborcji, przeszła zaledwie czterema głosami przewagi: 217 za, 213 przeciw, trzy osoby wstrzymały się od głosu. Druga przywraca możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Poparło ją 233 posłów, przeciw było 203, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Źródło: Goniec, Interia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *