Przydacz alarmuje, Czarzasty zastąpi Nawrockiego?! „Istnieje taka interpretacja…”
screen / wPolsce24
Marcin Przydacz straszy Włodzimierzem Czarzastym! Według współpracownika Karola Nawrockiego, marszałek ma zakusy na… rolę prezydenta.
PiS alarmuje: Czarzasty zastąpi Nawrockiego!
Politycy PiS i partyjne środowiska koczują pod Trybunałem Konstytucyjnym. Samozwańczy strażnicy przekonują, że obóz władzy chce siłowo przejąć TK, a oni na to nie pozwolą. PiS od pewnego czasu kreuje narrację, że koalicja rządząca potrzebuje Trybunału Konstytucyjnego, by… obalić Karola Nawrockiego.
– Gdyby trybunał mógł wszystko, co oni chcą, czyli Tusk chce, uchylić – nawet na jakiś czas zawiesić prezydenta – to jest bardziej skomplikowana sprawa, ale teoretycznie coś takiego przynajmniej na jakiś moment może być zrobione. To już będzie całkowita zmiana sytuacji i domknięcie systemu, o które im chodziło w trakcie wyborów prezydenckich, rzeczywiście nastąpi – snuł mroczne wizje Jarosław Kaczyński.
– Jeśli wezmą to w swoje ręce, to w pierwszej kolejności stwierdzą niekonstytucyjność ustawy o Sądzie Najwyższym, a w ślad za tym powiedzą, że prezydent RP nie urzęduje, ponieważ nikt nie stwierdził prawidłowo ważności wyborów. I będzie kto przez parę miesięcy p.o. prezydenta? Towarzysz Czarzasty. Nie pozwolimy na to – grzmiał Przemysław Czarnek.
Przydacz: „Istnieje interpretacja…”
Tę narrację powielał też na antenie telewizji wPolsce24 Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.
– Dlaczego pan Czarzasty tak próbuje siebie kreować jako lidera? Istnieje taka interpretacja, że Trybunał miałby dążyć do tego, aby stwierdzić, że prezydent nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków – alarmował Przydacz. – A jak nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków, choć prezydent wykonuje swoje obowiązki (…). Ale jeśli można udawać, że kiedy do kolumny, to do prezydenta się ślubuje, to dlaczego nie można udawać, że Trybunał stwierdzi, że niemożliwe jest pełnienie dalszej funkcji prezydenta i wtedy pan marszałek Czarzasty będzie chciał przejąć urząd prezydenta? – zastanawiał się. Przy okazji powtórzył ten kuriozalny argument na przewagę Nawrockiego nad Czarzastym, czyli liczbę głosów.
– Na prezydenta Karola Nawrockiego głosowało ponad 10,5 miliona rodaków, a na pana Czarzastego zdaje się 22 tysiące i to jeszcze przeskoczył go Łukasz Litewka z ostatniego miejsca na liście. Jestem przekonany, że te 10,5 miliona ludzi nie pozwoli na to, aby ograbić ich z ich własnego wyboru – rzucił Przydacz ze złośliwą satysfakcją. Tylko jakoś nigdy przy użyciu tego argumentu nie pada doprecyzowanie, że Nawrocki brał udział w wyborach prezydenckich i w drugiej turze rywalizował tylko z Rafałem Trzaskowskim który również zdobył 10 mln głosów. Czarzasty startował z okręgu w wyborach parlamentarnych, więc takie porównania to olbrzymia manipulacja – ale czego innego możemy się spodziewać po prezydenckiej ekipie?
Swoją drogą, kandydat Przydacz zdobył w wyborach 30 tysięcy głosów i nawiasem mówiąc też nie był najlepszym z PiS-owców w swoim okręgu, a poucza Donalda Tuska który zdobył w tych samych wyborach ponad 500 tysięcy głosów. I, co istotne, to blisko 400 tysięcy głosów więcej, niż zdobył Jarosław Kaczyński. Zgodnie z logiką Przydacza, prezes PiS nie ma mandatu by podważać przywództwo Tuska.
Źródło: wPolsce24