Nowe wieści ws. afery granatnikowej! Wiadomo, jak feralny prezent trafił do Polski
Flickr/ Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
Generał Jarosław Szymczyk i jego granatnik – głośny temat z końcówki roku znowu powraca. Tym razem głos w sprawie zabrała Straż Graniczna.
Komendant Szymczyk i granatnik
W połowie grudnia Komendant Główny Policji gen. Jarosław Szymczyk sięgnął po granatnik i… doszło do eksplozji. Lekkich obrażeń doznał sam komendant oraz pracownik cywilny komendy. Później poinformowano, że doszło do wybuchu „jednego z prezentów, które Komendant otrzymał podczas swojej roboczej wizyty w Ukrainie”. Owym prezentem okazał się… granatnik. Sam gen. Szymczyk tłumaczył, że chciał przełożyć prezenty od Ukraińców na zapleczu swojego gabinetu. W chwili, kiedy przestawił pionowo na podłodze jeden z granatników, miało doszło do eksplozji.
– Wybuch był potężny – siła uderzenia przebiła podłogę, a z drugiej strony uszkodziła sufit – relacjonował gen. Szymczyk.
„Kurtuazyjna kontrola”
Sprawa jest jednak bardziej złożona. Uzasadnione pytania budzi choćby kwestia, jak granatniki – nawet rzekomo niedziałające – zostały wwiezione na terytorium Polski. Sprawą zainteresował się senator KO Krzysztof Brejza. Polityk wystosował do Straży Granicznej zapytanie o okoliczności sytuacji. Odpowiedź jest zaskakująca.