Zlekceważył prezesa?! Całe PiS w szoku, wszystko przez zachowanie TEGO polityka. „Pojechał po bandzie”
screen/ Prawo i Sprawiedliwość YT
Przy Nowogrodzkiej odbyło się spotkanie najważniejszych osób w PiS. Ale zabrakło Mateusza Morawieckiego. – Nie pamiętam sytuacji, by ktoś tak wprost zignorował polecenie prezesa – mówi jeden z posłów PiS.
Spotkanie w PiS, Morawieckiego brak
W PiS wrze, w ostatnich tygodniach coraz więcej mówi się o wewnętrznych wojenkach o wpływy. W partii rozpycha się frakcja tzw. „maślarzy”, do której należą między innymi Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński Przemysław Czarnek czy Patryk Jaki. Rywalem „maślarzy” jest frakcja skupiona wokół Mateusza Morawieckiego. Jarosław Kaczyński zwołał więc na piątek 12 grudnia spotkanie, które miało być próbą uspokojenia nastrojów.
Na Nowogrodzką zjechała się wierchuszka partii, ale zabrakło jednego z głównych bohaterów ostatnich wydarzeń – Mateusza Morawieckiego. Były premier był w tym czasie na spotkaniu z mieszkańcami podkarpackiego Brzozowa. Był tam w towarzystwie Beaty Szydło i Daniela Obajtka.
W partii zawrzało.
– Morawiecki pokazał prezesowi miejsce w szeregu – mówi Onetowi jeden z posłów PiS.
– Nie pamiętam sytuacji, by ktoś tak wprost zignorował polecenie prezesa – dodał inny rozmówca portalu.
– Morawiecki pojechał po bandzie. Jakby powiedział do prezesa: gadaj dziadku zdrów. A zrobił po swojemu. Grubo to wygląda – mówi jeszcze inna osoba z PiS. Nieobecność Morawieckiego odebrana jest jednoznacznie: jako lekceważenie prezesa. A Kaczyński takich zniewag bardzo nie lubi.
Za kim stanie Kaczyński?
Fakt, że Morawiecki odpuścił spotkanie, miał rozochocić jego wewnątrzpartyjnych przeciwników.
– Prawie całe kierownictwo partii było przeciw Morawieckiemu. To jest przewrót kopernikański. Morawiecki zignorował wezwanie prezesa, który publicznie powiedział, że chce, aby przyszedł na to spotkanie, a nie jechał z Beatą Szydło i Danielem Obajtkiem na Podkarpacie. Piotr Gliński i Ryszard Terlecki byli odosobnieni w jego obronie, a zresztą trudno im było bronić Morawieckiego, którego nawet nie było – relacjonuje w rozmowie z „Newsweekiem” osoba z PiS. Gliński miał zarzucać „maślarzom”, że ci chcą wypchnąć Morawieckiego z PiS, a ten nie przyszedł na spotkanie, bo nie chciał już ich słuchać.
Z relacji wynika, że Kaczyński nie stanął po stronie żadnego stronnictwa. Ale „maślarzy” i im przychylnych było zdecydowanie więcej. To plus zlekceważenie prezesa może zwiastować, że Morawieckiemu będzie w partii bardzo ciężko.