Szok, Kowalski zrobił TO w Sejmie i może mieć kłopoty. Prokuratura zabrała głos! „Wszczęto śledztwo”

Janusz Kowalski został bohaterem sejmowego skandalu. Prokuratura wkroczyła do akcji i wszczęła śledztwo. Sam poseł przekonuje, że doszło do pomyłki.

Skandal podczas głosowania

Na początku lipca Janusz Kowalski stał się bohaterem sejmowego skandalu. Chodziło o to, co niezrzeszony poseł zrobił podczas jednego z głosowań.

– Doszło przed chwilą do poważnego przestępstwa na tej sali. Poseł Janusz Kowalski pozbawił karty posła Jarosława Rzepy, to również mamy podejrzenie, że posłużył się tą kartą – zaalarmował z mównicy przewodniczący klubu parlamentarnego PSL Krzysztof Paszyk. Później na mównicę wkroczył sam zainteresowany.

Zgłaszam od razu formalnie, że w głosowaniu dziewięć i dziesięć omyłkowo użyłem innej karty niż swojej. Czasami się zdarza. Zwykła pomyłka – bagatelizował sprawę Kowalski.

Kowalski się tłumaczy

Siedzimy obok siebie. Karta posła Rzepy znajdowała się w sąsiednim czytniku. Kiedy karta jest włożona, nie widać znajdującego się na niej nazwiska. Po prostu ją wyciągnąłem, będąc przekonanym, że jest moja – tłumaczył potem w rozmowie z „Faktem”. – Ktoś może powiedzieć, że doszło do przestępstwa. Nie, nie doszło. Konieczną przesłanką przestępstwa jest zamiar. Musiałbym celowo zabrać cudzą kartę i chcieć sfałszować głosowanie. Ja byłem przekonany, że mam swoją kartę. Pomyliłem się i zgłosiłem tę pomyłkę – ocenił swoje zachowanie były poseł PiS. A jak sprawę widział Jarosław Rzepa, poseł, którego kartę wykorzystał Kowalski?

– Stałem na koronie sali plenarnej, ale podchodziłem do swojego miejsca przy każdym głosowaniu i oddawałem głos – opowiadał Rzepa. Polityk PSL i Kowalski siedzą w Sejmie obok siebie w jednym z dalszych rzędów. Jak przyznał, w pewnym momencie zobaczył, że karty brakuje. Wraz z kolegami z PSL zaczęli jej szukać. Jeden z posłów poradził Rzepie, by wyrobił kartę zastępczą, bo trwają głosowania.

Co ciekawe, przy stanowisku wyrabiania duplikatów okazało się, że karty można namierzyć.

Sprawdzili i wskazali mi miejsce, w którym znajdowała się karta. Siedział tam poseł Kowalski. Co ciekawe, siedział wtedy w pierwszym rzędzie, nie koło mnie – relacjonował poseł PSL. – Słyszałem jego późniejsze tłumaczenia. Nie oceniam ich. Natomiast trzeba pamiętać, że po włożeniu karty, na ekranie wyświetla się imię i nazwisko posła. Trudno ich nie zauważyć – dodaje wymownie Rzepa.

Prokuratura wszczęła śledztwo

Do akcji już w lipcu wkroczyła warszawska Prokuratura Okręgowa. Jak poinformowano jeszcze tego samego dnia, w którym doszło do feralnego głosowania, rozpoczęto czynności sprawdzające w sprawie. A co ze sprawą teraz, ponad miesiąc po zdarzeniu? „Fakt” podpytał o to w prokuraturze. I jak odpowiedział rzecznik prok. Piotr Skiba, zadecydowano o wszczęciu śledztwa.

– W dniu 11 sierpnia br. w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście w Warszawie zostało wszczęte śledztwo w kierunku czynu zabronionego z art. 231 § 1 k.k. – poinformował rzecznik. – Prokurator referent zaplanował czynności procesowe; aktualnie bliższe informacje co do ich terminu i szczegółów nie mogą zostać udostępnione – dodał Skiba.

Artykuł 231 § 1 k.k. dotyczy przestępstwa nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3.

Źródło: Fakt

Avatar photo
Dominik Kwaśnik

Z portalem Crowdmedia.pl związany od 2020 roku jako autor artykułów i wydawca. Współpracował także z portalem Wiadomo.co, w 2019 roku pracował w grupie Iberion, gdzie tworzył artykuły newsowe. W przeszłości współtwórca i autor tekstów (recenzje, wywiady, artykuły specjalistyczne) dla bloga literacko kulturalnego Bookznami.pl. Z wykształcenia – polonista i filmoznawca, uczęszczał do Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Miłośnik dobrej książki, dobrego filmu i dobrego meczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *