Prezes też czytał książkę o Nawrockim. Oj, TEN fragment mu się nie spodobał! „Kaczyńskiemu się ulało”
screen/ Prawo i Sprawiedliwość YT
Jarosław Kaczyński czytał książkę prof. Andrzeja Nowaka o Karolu Nawrockim. Jeden fragment wyjątkowo mu się nie spodobał.
Kaczyński przeczytał książkę o Nawrockim
Pamiętacie, jak prawicowe media próbowały wykreować narrację o zamachu na Karola Nawrockiego podczas kampanii wyborczej? Wzięło się to z historii o zatruciu, którą opowiedział sam Nawrocki w książce prof. Andrzeja Nowaka. „Skąd się wziął Karol Nawrocki” to wywiad-rzeka z prezydentem.
– Prezydent mówi, co naprawdę myśli o rządzących politykach, stanie państwa, relacjach z zagranicą, wojnie o pamięć historyczną i przyszłości Polski. Prof. Andrzej Nowak pyta szczerze i bez taryfy ulgowej, a jego rozmówca odpowiada wprost – czasem twardo, a czasem bardzo osobiście – czytamy w opisie książki.
Okazuje się, że po publikację sięgnął też Jarosław Kaczyński. Ale nie spodobało mu się wszystko, co tam wyczytał. Nowak miał bowiem trochę przecenić swoją rolę w tamtej zwycięskiej kampanii. Jak donosi „Newsweek”, Kaczyński „był rozbawiony” taką narracją.
– Powód? Bo wynika z niej, że [Nawrocki – red.] wziął się z geniuszu autorów książki. A nie z mozolnej roboty PiS i prezesa. Kaczyńskiemu się to nawet ulało – czytamy w „Newsweeku”. I dlatego w rocznicę zaprzysiężenia, Kaczyński na konferencji programowej partii wygłosił wymowne przemówienie.
– Możemy mówić o triumfie naszej partii – mówił wtedy prezes. – Nasza formacja w skomplikowanym procesie wyłoniła tego kandydata. Po drugie, przeprowadziła kampanię wyborczą. Po trzecie, w ramach tej kampanii, i to chcę też mocno podkreślić, zorganizowała komitet społeczny. To też było nasze dzieło, nasze telefony, nasze prośby. To myśmy załatwili – wymieniał Kaczyński.
W PiS rozbawieni
W PiS też z rozbawieniem czytają wersję Nowaka.
– To wystąpienie prezesa było w kontrze do książki Nowaka i Nawrockiego. Kaczyński, a nie Nowak, stworzył Nawrockiego. Tak jak wcześniej stworzył Dudę – mówi „Newsweekowi” osoba bliska Nowogrodzkiej.
Nowak cały czas kręci się w towarzystwie Nawrockiego, ale w PiS traktują go z przymróżeniem oka. Pamiętają, że w 2015 roku myślał, że to on będzie kandydatem na prezydenta. A przed wyborami do Sejmu w tym samym roku namawiał Kaczyńskiego do odejścia. Zresztą to samo sugerował prezesowi po wyborach w 2023. I paradoksalnie miał szczęście, że Kaczyński go nie posłuchał. Lider PiS wykreował kolejnego prezydenta, a Nowak może się dzięki temu polansować.
– Nie byłoby komitetu społecznego, gdyby Kaczyński nie nakazał swoim ludziom dzwonić po profesorach i namawiać, by stworzyli ten komitet – śmieją się w PiS.
Źródło: Newsweek