Kowalski bohaterem skandalu w Sejmie! TAK się teraz tłumaczy. „Po prostu wyciągnąłem”
screen / Sejm
Janusz Kowalski głosował kartą innego posła, Jarosława Rzepy. Polityk PSL opowiada o kulisach incydentu, po którym Kowalski może mieć spore problemy.
Kowalski głosuje cudzą kartą
Janusz Kowalski bohaterem skandalu. Poseł obecnie niezrzeszony, a wcześniej członek PiS, może mieć poważne problemy przez to, co zrobił podczas głosowania.
– Doszło przed chwilą do poważnego przestępstwa na tej sali. Poseł Janusz Kowalski pozbawił karty posła Jarosława Rzepy, to również mamy podejrzenie, że posłużył się tą kartą – zaalarmował z mównicy przewodniczący klubu parlamentarnego PSL Krzysztof Paszyk. Później na mównicę wkroczył sam zainteresowany.
– Zgłaszam od razu formalnie, że w głosowaniu dziewięć i dziesięć omyłkowo użyłem innej karty niż swojej. Czasami się zdarza. Zwykła pomyłka – bagatelizował sprawę. Zasugerował, że można dokonać reasumpcji głosowania. Prokuratura Okręgowa w Warszawie szybko wkroczyła i ogłosiła, że „prowadzi czynności sprawdzające w sprawie posłużenia się dziś, podczas obrad Sejmu RP przy ul. Wiejskiej, przez posła na Sejm RP kartą do głosowania innego posła, tj. o czyn z art. 231 § 1 k.k.”.
Kulisy incydentu
Jarosław Rzepa, poszkodowany poseł, opowiedział Onetowi kulisy incydentu.
– Stałem na koronie sali plenarnej, ale podchodziłem do swojego miejsca przy każdym głosowaniu i oddawałem głos – opowiadał Rzepa. Polityk PSL i Kowalski siedzą w Sejmie obok siebie w jednym z dalszych rzędów. Jak przyznał, w pewnym momencie zobaczył, że karty brakuje. Wraz z kolegami z PSL zaczęli jej szukać. Jeden z posłów poradził Rzepie, by wyrobił kartę zastępczą, bo trwają głosowania.
Co ciekawe, przy stanowisku wyrabiania duplikatów okazało się, że karty można namierzyć.
– Sprawdzili i wskazali mi miejsce, w którym znajdowała się karta. Siedział tam poseł Kowalski. Co ciekawe, siedział wtedy w pierwszym rzędzie, nie koło mnie – relacjonował poseł PSL. – Słyszałem jego późniejsze tłumaczenia. Nie oceniam ich. Natomiast trzeba pamiętać, że po włożeniu karty, na ekranie wyświetla się imię i nazwisko posła. Trudno ich nie zauważyć – dodaje wymownie Rzepa. A jak zareagował na całą sytuację Kowalski?
– Był zaskoczony, ale też nie widziałem, żeby od razu poszedł wyjaśniać sprawę. Dopiero później zaczął mówić o reasumpcji. Niekoniecznie też mnie przeprosił – przyznał Jarosław Rzepa.
Kowalski się tłumaczy
A jak tłumaczy się Kowalski? Były polityk PiS bagatelizuje sprawę i mówi o pomyłce.
– Siedzimy obok siebie. Karta posła Rzepy znajdowała się w sąsiednim czytniku. Kiedy karta jest włożona, nie widać znajdującego się na niej nazwiska. Po prostu ją wyciągnąłem, będąc przekonanym, że jest moja – mówił w rozmowie z „Faktem”. Jak wyjaśnił, potem po prostu zszedł w okolice mównicy i tam wziął udział w kolejnych dwóch głosowaniach. Był pewien, że używa własnej karty.
– Na tym polegała pomyłka. To wszystko zostało nagrane. Można zobaczyć moment, w którym wstaję i idę na dół, będąc rozkojarzonym – wskazuje. Jak zapewnia, nie kwestionuje potrzeby uruchomienia przewidzianych procedur.
– Ktoś może powiedzieć, że doszło do przestępstwa. Nie, nie doszło. Konieczną przesłanką przestępstwa jest zamiar. Musiałbym celowo zabrać cudzą kartę i chcieć sfałszować głosowanie. Ja byłem przekonany, że mam swoją kartę. Pomyliłem się i zgłosiłem tę pomyłkę – kwituje Kowalski.
Jedna odpowiedź na Kowalski bohaterem skandalu w Sejmie! TAK się teraz tłumaczy. „Po prostu wyciągnąłem”
Wyobrazam sobie jak by do takiej pomylki sie odniosl Kowalski jesli ktos z obecnie rzadzacych by sie tak ”pomylil” on by chyba szalu dostal ! Hipokryta jeden