Sceny na miesięcznicy! Tłum zaczął krzyczeć, Kaczyński wygrażał. „Lumpenproletariat!” [wideo]
Screenshot: YouTube/PiS
PiS obchodzi dziś kolejną miesięcznicę smoleńską. Jarosław Kaczyński jak zwykle ciskał gromy, zapowiadał rozliczenia i obrażał manifestantów zgromadzonych na Placu Piłsudskiego.
Jak co miesiąc to samo
Kolejny miesiąc, kolejna miesięcznica i… kolejna awantura. To już tradycja, że 10. dnia każdego miesiąca na placu Piłsudskiego w Warszawie dochodzi do mniejszych lub większych incydentów. Jarosław Kaczyński i jego świta najpierw idą do kościoła (pomodlić się za zdradzieckie mordy?), później przychodzą pod pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, by uczcić kolejną miesięcznicę, a na miejscu czekają już manifestanci.
Nie inaczej było i tym razem. Niemal punktualnie o 9.00 Jarosław Kaczyński zjawił się na Pl. Piłsudskiego w Warszawie. W reprezentacji Nowogrodzkiej znaleźli się m.in. Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin czy Robert Telus. A prezes? Mówił to, co zawsze.
— Ciągle to słyszymy. Słyszymy to, co miesiąc. Tego przestrzegania prawa w dalszym ciągu nie ma. Tego rodzaju demonstracje powinny być odsunięte o 100 metrów od demonstracji, którą chcą zakłócić. Prokuratura już dawno powinna wydać zakaz obecności tych ludzi, bo nieustannie obrażają i uprawiają putinowską propagandę — mówił Jarosław Kaczyński i dodawał, że „dzisiejszy radykalny brak poparcia dla Tuska i jego rządy to zapowiedź zmiany władzy. Ta nowa władza te wszystkie sprawy załatwi”.
Dostało się aktywistom. „Lumpenproletariat”
Jarosławowi Kaczyńskiemu jak zwykle towarzyszyli też aktywiści, którzy zagłuszali jego przemówienie. Cały czas słychać było okrzyki „kłamca, kłamca”. Prezes PiS postanowił to skomentować. — Przychodzimy tu i żadne wrzaski lumpenproletariatu tego nie zmienią. Jestem pewien, że przyjdzie dzień zwycięstwa i ukarania tych, którzy tu są i tych, którzy na to pozwalają. Rosja jest poza naszym zasięgiem, ale tych w Polsce złapiemy i ukarzemy — pogroził Kaczyński.
Przed przemówieniem Jarosław Kaczyński poświęcił chwilę obecnym na miejscu mediom. – Zmieniły się jakieś decyzje ze strony władzy. Ale trudno powiedzieć, na czym to będzie polegało. Co prawda nie złożyli tutaj tych wieńców, ale mamy transparent. Przede wszystkim nie jest przestrzegane prawo, bo tego rodzaju demonstracja jest dopuszczalna, ale musi być w odległości 100 m od tej. Na to w tej chwili nie ma sposobu, ale myślimy nad takimi rozwiązaniami, które to w przyszłości uniemożliwią — stwierdził.
Źródło: Onet