Nawrocki triumfuje, Kaczyński musiał poprosić go pomoc w TEJ sprawie. „Mam nadzieję, że to podejmie”
screen: YouTube/@prezydent, PiS
To musiało być upokarzające dla prezesa. Jak się okazuje, Jarosław Kaczyński zwrócił się o pomoc do prezydenta. I sam się do tego przyznał. Wyobrażacie sobie, jaki to musiało połechtać ego prezydenta?
Nawrocki nie został Dudą. Ma w nosie prezesa
Gdy Karol Nawrocki został oficjalnie przedstawiony jako „bezpartyjny kandydat” PiS na prezydenta, dużej części ekspertów i komentatorów politycznych opadły szczęki. Saga z wyborem kandydata Nowogrodzkiej trwała tygodniami, a jej rozstrzygnięcie było ogromnym zaskoczeniem. Jasne, wszystko można tłumaczyć historią z Andrzejem Dudą, który jako szerzej nieznany polityk pokonał w 2015 r. Bronisława Komorowskiego i w sumie spędził w Pałacu dekadę, ale…
Postawienie przez Jarosława Kaczyńskiego na Karola Nawrockiego było zagrywką va banque. Od początku mówiło się, że Nawrocki nie będzie nowym Dudą i szybko przestanie słuchać prezesa. I to dzieje się już od kilku dobrych miesięcy.
A Karol Nawrocki szybko oswoił się z rolą prezydenta, na którą namaścił go Jarosław Kaczyński i po kilku miesiącach już bardzo pewnie czuje się w Pałacu Prezydenckim. Objawia się to w pokrzykiwaniu podczas wystąpień na uroczystościach, wchodzeniu w kompetencje rządu albo aplikowaniu sobie snusa w miejscach publicznych bez żadnego skrępowania. Prezydent bardzo lubi mówić o sobie w trzeciej osobie i podkreślać, że jest prezydentem, o czym przekonał się niedawno reporter TVN24.
Kaczyński poprosił Nawrockiego o wsparcie
O czymś przekonał się też niedawno Jarosław Kaczyński. Chodzi o Nawrockiego, który ma w poważaniu jego zdanie. Pod koniec maja prezydent wybrał na I prezesa Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego, o którym prezes PiS pisał na X, że „nie wyobraża sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego”. I co? I jajco, bo Nawrocki zrobił wbrew jego woli.
Wyobraźcie więc sobie pyszną minę Karola Nawrockiego, gdy Jarosław Kaczyński poprosił go o pomoc. Umówmy się – to dla prezesa musiało być upokarzające. Oto Gepetto wystrugał chłopca z drewienka, a teraz musi liczyć na jego wsparcie. Chodzi o wojnę na prawicy, która trwa i trwać będzie dalej. Jak się okazuje, prezes PiS zwrócił się do prezydenta o pomoc z wygaszeniu wszystkich sporów. Kaczyński sam się do tego przyznał w rozmowie z mediami.
— Ja prezydenta swego czasu o to prosiłem. I mam nadzieję, że to podejmie — powiedział Jarosław Kaczyński o inicjatywie jednoczenia środowisk prawicowych. — Byłoby bardzo dobrze, gdyby prezydent się za to energicznie wziął — dodał. — My moglibyśmy się dalej — tak jak to było w latach naszych rządów — rozwijać. Nie tylko w sensie uzyskiwania wzrostu PKB, ale także podejmując wielkie inwestycje. Podejmując to wszystko, co miałoby Polskę naprawdę zmienić — podsumował prezes PiS.
Ciekawe czy Kaczyński już widzi, że z dnia na dzień jego pozycja słabnie? Bo przecież żaden z klakierów mu tego nie powie.
Źródło: Fakt.pl