Reprezentant Polski złamał przepisy na oczach policjantów. Zero konsekwencji! „Zwrócili mu uwagę”
Screenshot: TVP Sport
Piłkarz może więcej? Arkadiusz Milik w centrum Warszawy przejechał podwójną linię ciągłą i wyprzedził na przejściu dla pieszych stojące przed nim auta. Patrol policji ruszył za piłkarzem, ale finał zatrzymania jest zadziwiający.
Na kadrę nie da się patrzeć
Reprezentacja Polski fatalnie rozpoczęła rywalizację w Lidze Narodów. Po dwóch spotkaniach Biało-Czerwoni mają tylko punkt. Najpierw bezbramkowo zremisowali z Bośnią i Hercegowiną, a następnie przegrali ze Szwecją 1:3. W kadrze Jana Urbana zabrakło Arkadiusza Milika, który od miesięcy ma problemy w klubie. Tymczasem właśnie wokół napastnika pojawiły się nowe informacje, które wywołały spore emocje.
Najpierw aspekt sportowy: Milik nie znalazł się na liście powołanych na wrześniowe mecze Ligi Narodów. Selekcjoner Jan Urban wcześniej podkreślał, że napastnik nadal jest brany pod uwagę, zwłaszcza że reprezentacja ma ograniczony wybór na tej pozycji. Jednocześnie zawodnik przez długi czas zmagał się z problemami zdrowotnymi i miał bardzo długą przerwę od regularnej gry.
Wyniki kadry pokazują, że problem ze skutecznością jest realny. W spotkaniu z Bośnią Polacy nie potrafili zdobyć ani jednej bramki. Polska odnotowała wprawdzie kilka dogodnych sytuacji, między innymi Sebastiana Szymańskiego i Piotra Zielińskiego, ale piłka nie znalazła drogi do siatki. Jeszcze gorzej było w Solnej. Polska przegrała ze Szwecją 1:3, tracąc trzy gole i komplikując swoją sytuację w grupie. Po dwóch kolejkach Biało-Czerwoni pozostają z jednym punktem, podczas gdy rywale walczą o czołowe miejsca w Dywizji B.
Milik łamie przepisy i nic
Na tym tle szczególnie interesująca jest najnowsza historia dotycząca samego Milika. Jak ustalił „Fakt”, 25 września w centrum Warszawy piłkarz miał przejechać przez podwójną linię ciągłą oraz wyprzedzać na przejściu dla pieszych. Policjanci, którzy mieli widzieć zdarzenie, zatrzymali zawodnika. Ostatecznie jednak nie wystawili mu mandatu ani nie przyznali punktów karnych.
– Policjanci zauważyli wykroczenie, podjęli interwencje i zastosowali wobec kierowcy art 41 kodeksu wykroczeń, czyli zawrócili mu uwagę – przekazał „Faktowi” Jakub Pacyniak z Komendy Policji Warszawa-Śródmieście i dodał, że funkcjonariusze nie zawsze muszą karać. – Prawo mówi też o tym, że policjanci mogą zwrócić uwagę kierującemu na niewłaściwe zachowanie — wyjaśnił policjant.
Trudno to wyjaśnić
Sprawa nie zakończyła się jednak na tym. Według ustaleń „Faktu” kilka skrzyżowań dalej Milik miał przejechać na czerwonym świetle. Gazeta wskazuje, że za wcześniejsze wykroczenia mogły grozić zarówno punkty karne, jak i mandaty. Były rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski określił łagodne potraktowanie piłkarza jako trudne do zrozumienia.
Jedno pozostaje bezdyskusyjne: reprezentacja potrzebuje poprawy. Bezbramkowy remis i porażka 1:3 sprawiają, że przed kolejnymi meczami presja na zespół Jana Urbana rośnie. A pytanie o to, czy w tej układance powinien znaleźć się również zdrowy i będący w odpowiedniej formie Arkadiusz Milik, będzie wracało przy każdym kolejnym zgrupowaniu.
Źródło: Fakt.pl