Nie żyje Jacek Ziober. Były reprezentant Polski miał 60 lat
Screenshot: X/Kanał Sportowy
Smutne wieści napłynęły z Łodzi. Nie żyje Jacek Ziober, gwiazda polskiej piłki lat przełomu lat 80. i 90. Były reprezentant Polski miał 60 lat.
Jacek Ziober nie żyje
Smutny dzień dla całej polskiej piłki. Nie żyje Jacek Ziober. Były reprezentant Polski zmarł w wieku 60 lat po poważnej chorobie. Informację o jego odejściu przekazał Jacek Bogusiak, kustosz tradycji Łódzkiego Klubu Sportowego.
Jacek Ziober był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy przełomu lat 80. i 90. XX wieku. Wychowanek ŁKS-u Łódź zasłynął przede wszystkim szybkością, efektownym dryblingiem i odważną grą w ataku.
Legenda ŁKS-u
Ziober urodził się 18 listopada 1965 roku w Łodzi. Swoją profesjonalną karierę rozpoczynał w ŁKS-ie, którego stał się jedną z największych gwiazd. W pierwszym zespole rozegrał ponad 200 spotkań ligowych i zdobył 26 bramek. Jego znakomite występy sprawiły, że zainteresowały się nim kluby zagraniczne. W 1990 roku Ziober wyjechał do Francji i podpisał kontrakt z Montpellier HSC. Następnie przeniósł się do Hiszpanii, gdzie występował w CA Osasuna z Pampeluny.
Po powrocie do Polski reprezentował Amicę Wronki. Ostatnim klubem w jego karierze był amerykański Tampa Bay Mutiny. Karierę zawodniczą zakończył pod koniec lat 90. Ważną częścią jego kariery była reprezentacja Polski. W latach 1988–1993 rozegrał w biało-czerwonych barwach 46 spotkań i strzelił osiem goli. W 1990 roku został wybrany Piłkarzem Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Był także brązowym medalistą mistrzostw Europy do lat 18 z 1984 roku.
Opowiadał o chorobie
Po zakończeniu piłkarskiej kariery Jacek Ziober próbował swoich sił jako trener, byłe też ekspertem i komentatorem piłkarskim m.in. w stacji Canal+ i Przeglądzie Sportowym. W ostatnich latach ciężko chorował, o czym opowiadał w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet kilka miesięcy temu.
– To się objawia tragicznie, kurna. Kiedyś, jak mnie chwyciło, to przeleżałem pół dnia do jej [partnerki] powrotu. Straciłem świadomość, co się ze mną dzieje — mówił w styczniu o skokach amoniaku w krwi. — Uwielbiam kawę, ale tak jak dawniej pić nie mogę ze względu na problemy z wątrobą i przełykiem — dodawał.
— Jeszcze te nogi bolą. Ktoś mi doradzał, żebym sobie wstawił endoprotezy biodrowe, ale ja uparty jestem. Jak się chce gdzieś dojść, to się dojdzie. Twardym trzeba być, nie „miętkim”. Z jednego powodu tylko cierpię: nie spodziewałem się, że zawodowy sport tak mocno odbije się na moim zdrowiu —mówił w jednym z ostatnich wywiadów.
Źródło: Przegląd Sportowy Onet