Proboszcz odmówił pogrzebu, bo w kopercie było za mało. Nagle padły TE słowa. „Co wy sobie myślicie?”

Chciałoby się powiedzieć: widzisz i nie grzmisz… W jednej z parafii na Dolnym Śląsku doszło do skandalu. Pazerny proboszcz odmówił pochówku parafianki, bo w kopercie było za mało. I urządził rodzinie awanturę.

Złote, a skromne

Może jesteśmy uprzedzeni, może kierujemy się niesprawiedliwymi stereotypami, może to wszystko wina zachłannego na każdą złotówkę Tadeusza Rydzyka, ale mamy nieodparte wrażenie, że pazerność przedstawicieli Kościoła na pieniądze jest aż nazbyt widoczna. Mówimy „proboszcz” – myślimy „złote, a skromne”. Sami wielokrotnie opisywaliśmy szokujące historie z różnych krańców Polski, w których pojawiały się postaci duchownych wyciągających – często bezwstydnie – ręce po pieniądze.

O Tadeuszu Rydzyku wiadomo nie od wczoraj, ale przecież przytaczaliśmy tu m.in. historie proboszcza, który od lat zbierał na remont dachu, a w garażu miał kilka bryk, jakieś cenniki kolędy (nie można dać mniej niż…) czy żądania prezentu za kilka tysięcy złotych za poprowadzenie bierzmowania. Zresztą, kto żyje na tym świecie kilka lat i ma tę przyjemność obcowania z Kościołem – choćby w sytuacji pogrzebowej – wie, że modlitwa ma nie tylko swoją moc, ale też cenę.

W stereotyp duchownego wyciągającego ręce po pieniądze znakomicie wpisuje się proboszcz parafii w Starczówku na Dolnym Śląsku. Sprawa wywołała ogromne oburzenie. Według relacji rodziny zmarłej i parafian proboszcz, ks. Andrzej Paszyński, miał próbować odmówić odprawienia pogrzebu, ponieważ przekazana przez bliskich kwota była – w jego ocenie – zbyt niska. Duchowny miał również oczekiwać dodatkowych wpłat na ławki i organy oraz mieć pretensje o wybór zakładu pogrzebowego, którego sam nie rekomendował.

Sceny jak z filmu

– Wyrwał się z krzykiem: „Co wy sobie myślicie? Że dacie po 100 zł na organy i ławki, jak one kosztowały 1,2 mln zł. To ja mam za to mszę odprawić?”. Mówiłem mu, że resztę (1200 zł – przyp. red.) dowiozę później, ale on stwierdził, że nie ma na to żadnej gwarancji. No to pojechałem po innego księdza – relacjonuje pan Janusz, bliski zmarłej. – Jak na jakimś filmie. Pół rodziny poszło najpierw błagać księdza na zakrystię, aby udzielił tej posługi. Szwagier w pewnym momencie wyszedł z zakrystii, że ksiądz się kazał wynosić wszystkim z kościoła, więc wszyscy żeśmy ruszyli, połowa kościoła do zakrystii. Jak ksiądz to zobaczył, to już chyba się wystraszył i zaczął się ubierać dodała w rozmowie z Radiem Wrocław pani Halina, żona mężczyzny.

Już wiadomo, że ksiądz Andrzej Paszyński złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Archidiecezja Wrocławska rezygnację przyjęła.

Historia ze Starczówka ponownie otworzyła dyskusję o pieniądzach w Kościele. Opłaty za śluby, pogrzeby, intencje mszalne czy inne posługi religijne od lat są przedmiotem sporów. Problem zaczyna się wtedy, gdy dobrowolna ofiara przestaje być postrzegana jako dar, a wierni odnoszą wrażenie, że pieniądze stają się warunkiem otrzymania posługi. Ileż to już razy słyszeliśmy o takich historiach?

Źródło: Radio Wrocław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *