Nie wytrzymał! Kaczyński pozywa aktywistę od wieńca, TEGO się domaga. „Znieważenie pamięci brata”

30 tys. złotych i zakazu stawiania wieńców – tego w sądzie będzie domagał się Jarosław Kaczyński. Prezes PiS pozwał aktywistę Zbigniewa Komosę za „znieważenie pamięci brata”.

Dymy pod pomnikiem

Różne mamy w Polsce tradycje. W Święta Bożego Narodzenia dzielimy się opłatkiem, latem obstawiamy się na plaży parawanami, wszyscy najlepiej znamy się na piłce nożnej i polityce i lubimy zupę pomidorową. Tradycją, choć nieco krótszą niż wymienione, są też awantury na Placu Piłsudskiego pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej. Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady na jakąś grubą akcję, która ma się wydarzyć 10-tego każdego miesiąca, kursy wynosiłyby 1,01. Czyli całe nic. Zadyma pod pomnikiem jest pewna jak to, że kanapka spadnie na podłogę masłem w dół.

Schemat jest zawsze taki sam. Jarosław Kaczyński i jego świta najpierw idą do kościoła (pomodlić się za zdradzieckie mordy?), później przychodzą pod pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, by uczcić kolejną miesięcznicę, a na miejscu czekają już manifestanci. Symbolem smoleńskich awantur stał się wieniec składany przez Zbigniewa Komosę i innych aktywistów. Wojował z nim (i wieńcem i Komosą) Marek Suski, Antoni Macierewicz i sam Jarosław Kaczyński, który potrafił przynieść pod pomnik spray i obcęgi. Wszystko przez napis na wiązance.

„Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski” – brzmiał napis, który pojawiał się na tabliczce.

Kaczyński wysmażył pozew

Jak się okazuje Jarosław Kaczyński w końcu nie wytrzymał i postanowił iść do sądu. O planach i żądaniach prezesa PiS opowiedział sam Zbigniew Komosa w rozmowie z „Faktem”. — Pozwał mnie za rzekome znieważenie pamięci brata. Domaga się 30 tys. zł — powiedział aktywista. Na tym nie koniec, bo Kaczyński chce zakazu sądowego zakazu składania wieńców przez Komosę. — Otrzymałem informację, że 30 września odbędzie się pierwsza rozprawa w sprawie, którą wytoczył mi Kaczyński za rzekome znieważenie pamięci jego brata. Chodzi o napis na wieńcu złożonym przed pomnikiem na placu Piłsudskiego — dodał aktywista.

Podczas ostatniej miesięcznicy nie było wojny o tabliczkę przy wieńcu. Był za to transparent z dobrze znaną prezesowi treścią.

– Od kilku miesięcy Kaczyński, Macierewicz i ich agresywna banda próbowali zablokować na 24 godziny dostęp do schodów. Blokowali go barierkami już dzień wcześniej.Dlatego stawaliśmy pod pomnikiem LK. Plan był taki żeby zmusić ich również do ogrodzenia LK. W sierpniu stanęli pod obydwoma postumentami już 8-go od 7.00. I o to chodziło. To angażuje ich czas, ludzi i pieniądze. Ochrona kłamstwa musi kosztować. I mają to czuć – napisał w sieci Komosa.

– Dlatego dziś stajemy z tabliczką wieńca w wersji max , 5,6x4m. Nie chcieli żeby ludzie poznali prawdę o katastrofie pod schodami na wieńcu, to będą ją widzieć wszyscy, nawet ci którzy pod schodki nie podejdą. Chciałbym podziękować wszystkim darczyńcom, którzy dołożyli się do tej instalacji. Jesteście wielcy. Zrzutkę na ten cel wypuściłem 2 mce temu. Wszystko udało się zorganizować zgodnie z planem. Bez Was by się to nie udało. Jeszcze raz dziękuję – napisał na Facebooku wróg Kaczyńskiego.

Źródło: Fakt.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *