Nawrocki wciąż uparty, Tusk z samego rana zaapelował do prezydenta. „Może coś dotrze”
screen / Kancelaria Premiera
Donald Tusk zaapelował do Karola Nawrockiego. Chodzi o upór prezydenta w sprawie nominacji ambasadorskich. – Może wreszcie coś dotrze – skomentował premier.
Tusk apeluje do Nawrockiego ws. ambasadorów
Jednym z elementów sporu między rządem a prezydenckim obozem jest konflikt o ambasadorów. Ciągnie się on jeszcze od czasów Andrzeja Dudy. Karol Nawrocki, podobnie jak jego poprzednik, nie zgadza się na zaproponowane przez MSZ kandydatury. Chodzi przede wszystkim o Bogdana Klicha jako ambasadora w USA i Ryszarda Schnepfa we Włoszech. Ale problem dotyka też innych placówek – na przykład w Wietnamie, gdzie z wizytą przebywa akurat Donald Tusk.
I temat sporu o ambasadorów pojawił się podczas briefingu prasowego premiera. Donald Tusk wskazał chargé d’affaires Polski w Wietnamie Joannę Skoczek i powiedział, że upór prezydenta sprawia, iż ma ona trudniejsze zadanie, niż „jej europejskie koleżanki i koledzy”.
– Pani ambasador, która świetnie przygotowała wizytę, jest w trudniejszej sytuacji niż jej europejskie koleżanki i koledzy, ponieważ w dyplomacji protokół i hierarchia znaczą. Jak się nie jest ambasadorem, to się nie jest w pierwszym rzędzie – ocenił premier. – Polska jest bezwzględnie w pierwszym rzędzie, powiedziałbym na podium, jeśli chodzi o relacje z Wietnamem, a równocześnie przez upór prezydenta, pani ambasador ma trudniejsze warunki pracy – podkreślił stanowczo szef rządu. Następnie zwrócił się do Karola Nawrockiego.
– Mogę tylko stąd ponowić apel. Ja nie znajduję słów – nie można brać polskiej dyplomacji, polskich interesów w taką niewolę tylko dlatego, żeby zrealizować swój pomysł polityczny. Tak się nie robi. Nikt tak nie robił do tej pory – wskazał. Tusk podkreślił, że tu nie chodzi o prywatny interes jego, czy jego partii.
– Państwo tego potrzebuje. W Wietnamie, kiedy spodziewamy się wielkiej ofensywy polskich firm, nie muszę mówić, jak ważne jest wyposażenie w pełne instrumenty panią ambasador. Będę jeszcze na ten temat krzyczał w Polsce. Może wreszcie coś dotrze – skwitował premier.
Nawrocki „gotowy do rozmowy”
W niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” Karol Nawrocki został zapytany, czy jest gotów porozmawiać z szefem MSZ lub Donaldem Tuskiem, aby przełamać impas w tej sprawie. I Nawrocki zaskoczył, bo stwierdził, że z Sikorskim nie ma o czym mówić.
– Z wicepremierem Sikorskim nie jestem gotów. Dlaczego? Bo rozmowy z nim w sprawie ambasadorów nie mają żadnego znaczenia – oświadczył prezydent. – Po co mam rozmawiać z ministrem, który nie jest gospodarzem sytuacji? Mogę rozmawiać z szefem ministra Sikorskiego, czyli z premierem Tuskiem. Jeśli pan premier chce wrócić do porozumienia, które nadal leży na stole, jestem gotów. Ale nie będę ponownie negocjował z ministrem Sikorskim, skoro – jak się okazało – nie może on samodzielnie doprowadzić tych ustaleń do końca – dodał. Jak stwierdził, z Sikorskim „raz się dogadał i nic za tym nie poszło”.
Nawrocki powiedział, że poprzez wywiad z „Rzeczpospolitą” „zwraca się do premiera Tuska”.
– Nie będę prosił premiera, ale wysyłam jasny sygnał – oświadczył. – Mogę porozmawiać z premierem Donaldem Tuskiem. Porozumienie leży na stole. Jestem gotów wrócić do rozmów i doprowadzić tę sprawę do końca – skwitował Nawrocki.
Spór ambasadorów to element większej walki – o kompetencje w prowadzeniu polityki zagranicznej. Prezydent rozpycha się w tym temacie, choć według Konstytucji to rząd prowadzi politykę zagraniczną. Gdyby Sikorski ustąpił w sprawie ambasadorów, byłoby to zaproszenie Nawrockiego do dalszego rozpychania się w kompetencjach ministerstwa spraw zagranicznych.