Nawrocki nagle wyskoczył z limuzyny. Wszystko przez TEN baner. „W drodze na Dożynki”

Do niecodziennej sceny doszło podczas podróży Karola Nawrockiego z żoną na Dożynki na Podkarpaciu. W pewnym momencie prezydencka limuzyna się zatrzymała. Powód? Zaskakujący.

Niespodziewany przystanek prezydenckiej kolumny

Karol Nawrocki od kilku tygodni intensywnie podróżuje po Polsce. Spotkania z mieszkańcami, wizyty regionalne, uroczystości i wydarzenia organizowane z udziałem prezydenta sprawiają wrażenie, jakby ktoś wznowił kampanię wyborczą. Najnowszy przykład? Niedzielne Dożynki Prezydenckie w Tryńczy na Podkarpaciu.

13 września Nawrocki wraz z żoną Martą uczestniczył w uroczystościach dożynkowych. Dożynki to tradycyjne święto rolników, będące podziękowaniem za zakończenie żniw i zebrane plony. Ich współczesna, prezydencka formuła ma charakter zarówno państwowy, jak i symboliczny. Tegoroczne uroczystości odbyły się m.in. w Tryńczy na Podkarpaciu.  Sama obecność prezydenta na takim wydarzeniu nie powinna dziwić. Pytania może jednak budzić sposób, w jaki głowa państwa wykorzystuje kolejne wyjazdy do bezpośredniego kontaktu z wyborcami. Szczególnie wymowna była sytuacja w drodze na niedzielne uroczystości.

Kolumna samochodów z Parą Prezydencką zatrzymała się, gdy Nawrocki zobaczył grupę osób stojących przy trasie z dużym banerem. Widniało na nim hasło „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy” — dokładnie to, którym posługiwał się podczas kampanii prezydenckiej. Prezydent wysiadł z samochodu, podszedł do zgromadzonych, rozmawiał z nimi, a następnie podpisał się na transparencie jak gwiazda rocka na plakacie ze swoim wizerunkiem.

Fotograf pokazał nagranie

Całą sytuację nagrał prezydencki fotograf i opublikował ją w sieci.

„Chwyta za serce i zatrzymuje kolumnę z Parą Prezydencką. W drodze na Dożynki Prezydent zauważył rodzinę z własnoręcznie zrobionym banerem. Decyzja mogła być tylko jedna — jak widać na załączonym obrazku. Taką mamy Pierwszą Parę. Piękne. Ludzkie” — napisał Mikołaj Bujak.

Oczywiście prezydent ma prawo podróżować po kraju i spotykać się z obywatelami. Problem zaczyna się wtedy, gdy granica między pełnieniem urzędu a nieustannym podtrzymywaniem kampanijnego stylu polityki staje się coraz mniej widoczna.

W przypadku Nawrockiego pytanie brzmi więc nie tylko: dokąd jeszcze pojedzie? Ale również: kiedy właściwie skończy się jego kampania, skoro jej hasła wciąż pojawiają się na trasie prezydenckiej kolumny?

Źródło: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *