Liroy odpiera zarzuty żony dotyczące niepłacenia alimentów i atakuje…sędziny. „Robią potwarz kobietom”

Liroy na Instagramie odpowiedział na zarzuty żony dotyczące niepłacenia alimentów. Były poseł Kukiz’15 wydał też oświadczenie.

Żona oskarża Liroya

W ostatnim tygodniu wokół Piotra „Liroya” Marca rozpętała się burza. Wszystko za sprawą wywiadu żony i matki trójki dzieci kieleckiego rapera. Joanna Krochmalska opowiedziała w „Wysokich Obcasach” o kulisach rozstania z byłym posłem i zarzuciła mu, że jest alimenciarzem.


– Piotr wyprowadził się z mieszkania, ja zostałam z dziećmi. Nigdy bym się nie spodziewała tego, co wydarzyło się później, że odetną mi gaz, prąd, internet. Że dostanę nakaz eksmisji. Że będę musiała walczyć o alimenty, wysłuchiwać gróźb od jego kolegów, jego awantur – opisała kobieta.

Na odpowiedź Liroya nie trzeba było długo czekać. Zaczęło się od długiego wywodu podczas transmisji na żywo na Instagramie, w której żalił się na swój los. – Współczuję dzisiaj białym heterykom, facetom w Polsce. Tym, co mają dzieci i się rozstali – wypalił muzyk.

– Kurcze, jest to hardcore w ogóle, co się dzisiaj dzieje jak musisz się tłumaczyć… Zobaczcie te programy, czy wy zauważyliście, jak agresywne kobiety są tam? W ogóle im się nie zwraca uwagi, że mogą bić do krwi kolesi? Uderzać w programie? I mało tego, zawsze są usprawiedliwiane? Że się to dzieje nie tylko w tych programach. Mam nadzieję, że to mądre dzieci oglądają, bo one myślą, że dzieci mądre jak to zobaczą, to zgłupieją – opowiadał.

Liroy wydaje oświadczenie

– Ja uwielbiam kobiety, żyję z nimi. Mieszkam z córką dorosłą, wybrała mnie i z ojcem mieszka tyle czasu. Widocznie nie jestem aż tak zły wobec kobiet, ale ogólnie jestem w szoku, w ogóle co zrobiły, nie wiem kto… Czy to mechanizm pewien? Zaczynam współczuć też obydwu stronom, że skończyła się walka o uprawnienia, a zaczęło się gnębienie w tej chwili mężczyzn i to jest straszne – analizował.

Później Liroy zaatakował…sędziny i zasugerował, że alimenty to upokorzenie kobiet.

Ciąg dalszy na następnej stronie »

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *