Ekspertka przejrzała Kaczyńskiego! Wszystko jasne, to DLATEGO zdecydował się na sensacyjny ruch. „Nudni się robią”
screen/ TVP Info
Do wyborów jeszcze półtora roku, ale Jarosław Kaczyński już chce wskazać kandydata PiS na premiera. Politolożka dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz wskazuje, dlaczego prezes zdecydował się na tak zaskakujący ruch.
W sobotę dobiegnie końca casting na kandydata na premiera z PiS. Jarosław Kaczyński ujawni nazwisko wybrańca, który ma być liderem w kampanii wyborczej 2027 roku.
W PiS trwa wyczekiwanie, bo wskazanie kandydata będzie zamknięciem pewnego etapu i wskazanie kierunku, w którym ma podążyć partia. Ale to nie zmienia faktu, że nie wszystkim podoba się ta cała castingowa szopka.
– Klimat wokół tego ogłoszenia kandydata? Słaby. Trzeba upaść na głowę, aby wybierać premiera na półtora roku przed wyborami – mówi w rozmowie z „Newsweekiem” polityk PiS z frakcji Mateusza Morawieckiego.
Również politolożka dr dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz nie wyklucza, że decyzja o tak wczesnym wskazaniu kandydata na premiera może być falstartem. W rozmowie z „Faktem” wskazała, co może stać za tą decyzja prezesa.
– W tej chwili jesteśmy w takiej sytuacji politycznej, że — przykro mi, że to powiem — niczego ciekawego i nowego PiS nie miało nam do powiedzenia ostatnio – oceniła dr Pietrzyk-Zieniewicz. – Naprawdę nudni się robią, to aż dziwne. I w tej chwili chcą skupić zainteresowanie na kimś, kto potrafi to zainteresowanie utrzymać – wskazała. Jednym słowem – PiS przegrywa walkę o uwagę opinii publicznej. Na pierwszej linii walki z rządem znalazł się Karol Nawrocki. O PiS mówi się najwięcej w kontekście wewnątrzpartyjnych wojenek. Stąd chęć, żeby narzucić jakiś nowy temat.
Dr Pietrzyk-Zieniewicz nie wyklucza, że wskazany w sobotę kandydat nie będzie tym „ostatecznym” liderem. Być może prezes wystawi kogoś na próbę, a jeśli się nie sprawdzi, bez wahania nastąpi podmianka na innego polityka. Takim „zderzakiem” mógłby być prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny.
– Nawet jeśli to tylko balon próbny, to też nie byłoby takie złe dla kandydata. Tak czy inaczej, to wykreuje polityka. Pan Lucjusz ze Stalowej Woli wyjdzie na tym — jak sądzę — dobrze, jeśli zamierza zostać w polityce, a tak chyba jest – oceniła dr Pietrzyk-Zieniewicz.
Źródło: Fakt