Romanowski w strachu po TYCH słowach ważnego ministra. Króciutko! „Zostanie wytropiony”
Screenshot: Polsat News
Już wiadomo, że Marcin Romanowski przebywa w Serbii. Czy polskie służby są bliskie jego złapania? Na ten temat wypowiedział się minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Marcin Romanowski i Zbigniew długo ukrywali się w Budapeszcie przed polskim wymiarem sprawiedliwości. W kwietniu jednak nastąpiła na Węgrzech zmiana władzy i PiS-owscy uciekinierzy nie byli już mile widziani. Musieli wdrożyć plany B i zmienić kryjówki. Ziobro lansuje się teraz w USA, a Romanowski, jak się niedawno okazało, ukrywa się w Serbii.
Za Romanowskim wydany jest Europejski Nakaz Aresztowania i właśnie dlatego zbiegł do Serbii, kraju, w którym ten nie obowiązuje. Ostatnio obrońca Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski, skierował do sądu wniosek o o uchylenie ENA polityka PiS.
Romanowski w Serbii
Skoro znany jest kraj-kryjówka Romanowskiego, to czy oznacza to, że kwestią czasu jest schwytanie go przez polskie służby? Sprawę skomentował w rozmowie z „Faktem” minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
– Służby działają na podstawie prawa i takie wyobrażenie ludzi, że służby mogą wszystko i po świecie ścigają różne osoby jest absolutnie nieuprawnione – zaznaczył Siemoniak. – Ścigać można tylko, jeżeli taki nakaz jest i ściga policja w porozumieniu z policją danego kraju. To nie jest tak i my byśmy też się nigdy nie zgodzili na to, żeby po Polsce buszowali jacyś obcy agenci, którzy wynajdują przestępców, czy domniemanych przestępców – dodał minister. Zapewnił, że policja pracuje nad sprowadzeniem uciekiniera do Polski. Nie chciał jednak zdradzać za dużo.
– Pracuje nad tym policja i nawet jeśli policja ma wiedzę, to taką wiedzą się nie dzielimy, bo natychmiast by to dotarło do zainteresowanego. (Marcin Romanowski — red.) jest ścigany europejskim nakazem aresztowania i na pewno prędzej czy później zostanie wytropiony przez policję we współpracy z policją kraju, w którym się znajduje. I wtedy tamtejszy sąd będzie podejmował decyzję. Taka jest procedura – wyjaśnił koordynator służb specjalnych. Jak podkreślił, trudno powiedzieć „czy to potrwa dni, miesiące czy lata”.
– Natomiast z całą konsekwencją będzie to osoba ścigana i prędzej czy później stanie przed polskim sądem – zapewnił.
Węgierski problem
Siemoniak przypomniał też o roli, jaką w ucieczce Romanowskiego i Ziobry odegrał Vikotr Orban. Węgierski azyl na długie miesiące zablokował działania nad sprowadzeniem uciekinierów do Polski.
– Problem tkwi w Orbanie, który postanowił zrobić coś niesłychanego, to znaczy dać azyl polityczny ludziom podejrzanym o przestępstwa kryminalne, bardzo udokumentowane, ze świadkiem koronnym, z nagraniami – mówił Siemoniak. – Naprawdę tutaj ta sprawa przez prokuraturę bardzo solidnie została przygotowana. Są bardzo solidne dowody. A jednak dla węgierskiego sądu, który działał pod presją tamtejszej władzy, okazało się to niewystarczające – dodał. Po zmianie władzy na Węgrzech powoli zmieniają się też struktury węgierskich służb i ta współpraca jest lepsza.
– Oczywiście ten rząd się formował realnie kilka tygodni. Nowi szefowie służb — to jest sprzed tygodnia decyzja. Tak samo w prokuraturze. Mamy tutaj pełną współpracę. Minister Waldemar Żurek jest w kontakcie ze swoim węgierskim odpowiednikiem. Natomiast jest to złe dziedzictwo epoki Orbána, który takie decyzje świadomie, politycznie podjął – wskazał Tomasz Siemoniak.
Źródło: Fakt