Człowiek Nawrockiego z zarzutami. Nagle padło: Wąsik i Kamiński! „Chcieli mnie usadzić”
Screen: YouTube/ Polsatnews.pl/WPROST
Były minister rolnictwa w rządzie PiS Jan Krzysztof Ardanowski usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. – Chcieli mnie w jakiś sposób usadzić – żali się teraz i wymienia nazwiska Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.
Ardanowski z zarzutami
Pod koniec ubiegłego roku Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia dot. 19 osób, w tym gronie był Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa.
W sprawie chodzi o udzielenie spółce Eskimos w latach 2018–2019 gwarancji bankowych i kredytowych na łączną kwotę blisko 100 mln zł. Ardanowski miał rzekomo działać wspólnie z kierownictwem KOWR i wiedzieć o złej kondycji finansowej firmy. Sprawa dotyczy też udzielenia gwarancji kredytowej w wysokości 30 mln zł Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek. I podobnie: pomimo jej poważnych problemów finansowych.
Działania Ardanowskiego, jak twierdzi prokuratura, doprowadziły do niecelowych i nieoszczędnych wydatków publicznych oraz wyrządziły szkodę interesowi publicznemu.
— Ja już od dawna oczekuję, żeby prokuratura skończyła tę głupią zabawę, która ma inspiracje polityczne. Cieszę się, że sprawa trafia do sądu, bo tam przedstawię dokumenty i świadków. Świadkami będzie cała Rada Ministrów, która podjęła decyzję o skupie jabłek — broni się były minister. — Za uruchomioną gwarancję kredytową stumilionową państwo zabrało zapasy magazynowe, tak zwany zastaw rejestrowy w wysokości 190 mln. Okradziona została firma, która się w to zaangażowała — dodał.
Wąsik i Kamiński
Okazuje się, że w sprawę zamieszane było Centralne Biuro Antykorupcyjne. — Ta spółdzielnia była niszczona przez rękami CBA, podobnie jak mechanizm kupna jabłek. Była niszczona, żeby prywatny [inwestor] mógł ją przejąć poprzez doprowadzenie do upadłości — uważa Ardanowski, który wskazuje dwa znane naszym czytelnikom nazwiska: Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. — To była działalność polityków, którzy chcieli mnie w jakiś sposób usadzić, zamknąć mi usta, nie dopuścić do moich wypowiedzi, dość samodzielnych, które miały rozpoznawalność w szczególności wśród rolników — tłumaczy polityk.
Sam skup miał ręce i nogi i miał miejsce w szczególnej sytuacji na światowych rynkach rolnych. — Wtedy była sytuacja na tyle korzystna, że dochody całego łańcucha przerobu jabłek — zarówno sadowników, jak i tych, którzy by przerabiali — konsumenci by na tym zyskali. Można było uzyskać z rynku, ponieważ tylko w Polsce jabłka były. W innych częściach świata liczących się produkcji jabłek jabłka wymarzły — wyjaśnił mediom.
Dostaje się też obecnemu rządowi
Ardanowski uważa, że służby działają na zlecenie rządów. Wcześniej PiS, teraz KO. — Prokuratura, która wcześniej działała na podstawie zleceń CBA, teraz wspiera obecne kierownictwo — ostrzega. — Jestem przygotowany do obrony każdej podjętej decyzji. Takie decyzje podjąłbym również i w tej chwili. Wszystko było w zgodzie z prawem i w sądzie to udowodnię — podsumował.
Choć dziś nie jest ministrem, jest związany częściowo i z PiS (Koło Poselskie Demokracja Bezpośrednia), i z prezydentem. Stoi na czele jego Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, która ma analizować sytuację w rolnictwie i wspierać inicjatywy dotyczące wsi i bezpieczeństwa żywnościowego.
Źródło: Business Insider