Zapytali Tuska i sprawę Romanowskiego. I się zaczęło! „Błędem jest, że ktoś taki…”
Źródło: Telewizja Republika YT
Donald Tusk krótko, ale wymownie skomentował zamieszanie związane z listem żelaznym Marcina Romanowskiego. Premier nie gryzł się w tej sprawie w język.
Romanowski z listem żelaznym
Gdziekolwiek się ukrywa, Marcin Romanowski, od kilku dni szeroko się uśmiecha. PiS-owski uciekinier dostał to, na co czekał od miesięcy: list żelazny, który po uprawomocnieniu decyzji ma zabezpieczyć go przed zatrzymaniem i tymczasowym aresztowaniem po powrocie do Polski.
– Mój Klient na terytorium Polski nie będzie mógł być zatrzymany i tymczasowo aresztowany, a ENA „upada”, jeśli postanowienie Sądu się uprawomocni. Sąd stwierdził przy tym, że nie ma żadnego potwierdzenia, aby Marcin Romanowski był na terytorium Naddniestrza, ale nie ma to znaczenia dla wydanie listu skoro na pewno nie przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a przepis wymaga wyłączenia ustalenia co do tej okoliczności – przekazał mecenas Bartosz Lewandowski, obrońca Romanowskiego.
Gdzie jest Romanowski?
Ciekawy jet sam wniosek uciekiniera o wydanie listu żelaznego. Jak dowiedziało się Radio ZET, Romanowski wskazał w nim swoje miejsce pobytu. No i czegoś takiego się nie spodziewaliście – widnieje tam… adres Domu Poselskiego przy Sejmie. To hotel dla posłów, który wchodzi w skład budynków parlamentu. Co on, przez cały ten czas ukrywał się w jakimś pokoiku za ścianą, czy jak? Oczywiście tak nie jest, a miejsce pobytu PiS-owskiego uciekiniera wciąż pozostaje tajemnicą. Ostatnio wydawało się, że jest w Naddniestrzu, prorosyjskiej, separatystycznej części Mołdawii. W ślad za nim ruszył nawet detektyw-celebryta Krzysztof Rutkowski, ale polityka PiS nie znalazł. Detektyw miał teorię, że Romanowski ukrywa się na Słowacji.
Tusk szorstko o Romanowskim
Pozostaje pytanie, czy po uprawomocnieniu orzeczenia sądu, Romanowski faktycznie wróci do Polski i stawi się na wezwanie prokuratur. Jego adwokat przekonuje, że tak się wydarzy, my nie postawilibyśmy na to choćby złotówki.
W całą sprawę w poniedziałek został zapytany Donald Tusk. – Błędem jest, że ktoś taki jak Romanowski funkcjonował w życiu publicznym – ocenił premier w rozmowie z reporterką TVN24. – Mnie jest dość obojętne, czy on będzie miał list żelazny, będzie tu przesłuchiwany z wolnej stopy i później usiądzie, czy państwo go w końcu dopadnie, czy będzie już na wieki wieków się ukrywał – dodał szef rządu. – Tak naprawdę kompromitujące i istotne było to, że ktoś taki był w ogóle we władzach publicznych – podsumował Tusk i zaznaczył, że „nie jest specjalistą od listów żelaznych”.
Źródło: Onet, TVN24