Zapytali go o Nawrockiego. Bronisław Komorowski zaskoczył apelem. „Poczekajmy”
Screen: YouTube/ Radio ZET
Minął miesiąc od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta, więc zaczynają się pojawiać pierwsze podsumowania oraz dalsze prognozy co do jego dalszych działań. Bronisław Komorowski nieco zaskoczył.
Były prezydent stawia na wyrozumiałość
Wokół postaci Karola Nawrockiego, od kiedy tylko pojawił się na arenie politycznej, jeszcze jako kandydat PiS w wyborach prezydenckich, krążyło sporo kontrowersji i krytykujących go głosów. Jego przeszłość zawiera wiele sytuacji, które rzucają cień wątpliwości na jego uczciwość oraz szczerość w składanych deklaracjach.
Warto również podkreślić, że nowy prezydent tak naprawdę nie posiada doświadczenia na politycznym poletku, ponieważ wcześniej jego praca skupiała się wyłącznie na kwestiach związanych z historią. Najpierw był szefem Muzeum II Wojny Światowej, a następnie prezesem IPN. Co ciekawe, pośród jego krytyków nie znajduje się była głowa państwa, wywodząca się z obozu PO, czyli Bronisław Komorowski.
W rozmowie z Pawłem Pawłowskim w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski zaskoczył swoją odpowiedzią na pytanie, czy jego zdaniem Nawrocki jest na tyle charyzmatyczną postacią, że byłaby w stanie stworzyć od zera jakiś ruch związany z prawicą.
– Każdy z nas ma trochę inne gusta. Nie tylko polityczne, ale także dotyczące tak zwanej charyzmy. Co to jest charyzma? Wie pan, czasami to są tylko ulotne wrażenia, wynikające z oceny jakichś chwilowych zachowań, nie wiem, kto jaką ma postawę, bokserską czy inną. Wolałbym budować nie na przekonaniu, że ktoś ma charyzmę, tylko że ktoś ma doświadczenie, ktoś ma dobre pomysły dla Polski, ktoś ma umiejętność realizowania najważniejszych celów czy najważniejszych zadań stawianych przez konstytucję prezydentowi, a to jest między innymi umiejętność budowania wspólnoty – oznajmił były prezydent.
Dziennikarz jednak nie odpuszczał i dopytywał czy w opinii Komorowskiego Nawrocki posiada odpowiednie umiejętności do budowania wspomnianej przez niego wspólnoty, a może jeszcze ich w ogóle nie ujawnił. Ta odpowiedź również zaskoczyła.
– Uważam, że był kiedyś dobry obyczaj, że jak ktoś wygrywał wybory, czy to prezydent, czy premier, to przysługiwało mu 100 dni spokoju. Dziennikarze to szanowali, szanowali to politycy, konkurenci także. Dzisiaj jest tak, że jak ktoś wygrywa, to się dziennikarze i konkurenci polityczni od razu rzucają do gardła. A to premierowi Tuskowi, a to teraz Karolowi Nawrockiemu. Poczekajmy te 100 dni z jakimiś głębszymi ocenami – zaapelował Komorowski.
Polityk jakiś czas temu okazał również zrozumienie dla Andrzeja Dudy w kwestii jego dołączenia do „Kanału Zero” jako jeden z prowadzących. Jak tłumaczył, bycie „prezydentem na emeryturze” wcale nie jest takie łatwe, jak wielu osobom mogłoby się wydawać.
Źródło: Wirtualna Polska