Komorowski usłyszał o nowej robocie Dudy. Zaskakujące słowa byłego prezydenta. „Musimy gdzieś zarabiać”
Screen: YouTube/ RMF FM
Andrzej Duda będzie youtuberem! Były prezydent niespodziewanie dołączył do… Kanału Zero. – Musimy gdzieś zarabiać – skomentował tę decyzję Bronisław Komorowski.
Ciężkie życie po prezydenturze?
Nie milkną echa sensacyjnego ogłoszenia dotyczącego nowej ścieżki zawodowej Andrzeja Dudy. Były prezydent nie zabawił na długo na „emeryturze” i już 15 września znów będziemy mogli zobaczyć go w akcji i to w zupełnie nowej roli. Były prezydent został jednym z prowadzących „Kanału Zero”. Jak zapowiedział Krzysztof Stanowski, polityk poprowadzi cykl 16 felietonów wideo ze wspomnieniami i komentarzami bieżącej sytuacji politycznej.
Z nieskrywaną satysfakcją mogę ogłosić, że Kanał Zero ma nowego autora. Prezydent Andrzej Duda nagra 16 odcinków na 16 gorących tematów. Kilkudziesięciu rozmówców, migawek, sytuacji. Wspomnienia i spojrzenie na bieżące kwestie.
Premiera: 15.09.https://t.co/jAFHEIBDnd pic.twitter.com/L7sfvFSXX9
— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) September 3, 2025
Opinie w tej sprawie są dość mocno podzielone. Wydawało się, że Andrzej Duda ma większe ambicje. Nic nie wyszło jednak z dążeń o międzynarodowe posadek (najwiecej mówiło się o posadzie w MKOl). Sugerowano, że były prezydent będzie chciał mocniej zaznaczyć swoją obecność na politycznym krajowym podwórku. Tymczasem były prezydent przyjmuje – jak się wydaje – pierwszą lepszą ofertę i będzie nagrywał filmiki na YouTube’a. Co ciekawe, zrozumienie dla Dudy okazał Bronisław Komorowski, poprzednik Dudy na stanowisku głowy państwa, który nie był zaskoczony taką decyzją.
– Jeżeli rozpoczął taką aktywność publicystyczną, to raczej sam sobie wyznacza rolę komentatora, zamiast aktora politycznego. Tak zresztą jest z byłymi prezydentami na ogół – komentował były prezydent z lat 2010-2015. Jak wyjaśnił, życie po zakończeniu prezydentury wcale nie jest usłane różami, a powrót do „wielkiej polityki” nie należy do najłatwiejszych. Przykładem na to może być chociażby Lech Wałęsa, którego ugrupowanie „Chrześcijańska Demokracja III RP” okazała się jedną wielką porażką.
– Byli prezydenci nie są rozpieszczani. Wszyscy musimy więc gdzieś zarabiać. My, mówię o sobie i Aleksandrze Kwaśniewskim, mieliśmy trudno, bo byliśmy kojarzeni z opozycją, która siłą rzeczy zleceń nie da, bo nie ma pieniędzy. Być może byłemu prezydentowi pomoże obecny, Karol Nawrocki. Ale na dłuższą metę nie jest to przepis na gospodarczy sukces – mówił Komorowski.
Źródło: Fakt