Wyszedł na mównicę i zakpił z „otrucia” Nawrockiego. W Pałacu się wściekną! „To było przedawkowanie”
screen / TV Republika
Prawica próbuje wykreować opowieść o rzekomej próbie otrucia Karola Nawrockiego. – W mojej ocenie to było przedawkowanie – ostro skomentował temat poseł KO Jerzy Meysztowicz.
Rzekome otrucie Nawrockiego
W ostatnich dniach prawicowe media rozkręcają narrację o rzekomej próbie otrucia Karola Nawrockiego, do której miało dojść podczas kampanii wyborczej. Nawrocki opowiedział tę historię prof. Andrzejowi Nowakowi, który opublikował rozmowę w formie książki pt. „Skąd się wziął Karol Nawrocki”.
– To było może pięćdziesiąt metrów od miejsca wystąpienia. Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm – opowiadał o chwilach grozy Nawrocki. – Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu — i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko — kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu „Egzorcysta” — kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut – wspomina prezydent.
Prawicą zaczęła budować na tej podstawie narrację o mrocznych siłach, którym Nawrocki przeszkadzał, więc trzeba było mu przeszkodzić. Ale takie przedstawienie tej historii się nie broni. Bo dlaczego asystenci Nawrockiego nie zorganizowali pomocy? Dlaczego nie wezwali karetki? Ani nie powiadomiono służb? A czy „obywatelski kandydat” został potem przebadany? Chyba dobrze byłoby wiedzieć, co spowodowało taki kryzys?
„To było przedawkowanie”
Temat rzekomego otrucia podchwycił w Sejmie Jerzy Meysztowicz z KO.
– Naprawdę bardzo się zaniepokoiłem informacjami o domniemanej próbie otrucia Karola Nawrockiego – oświadczył poseł. – Sprawdziłem objawy, jakie wtedy wystąpiły, i co na to medycyna. Rzeczywiście zażycie zbyt dużej ilości snusów i woreczków nikotynowych może doprowadzić do ostrego zatrucia nikotynowego, gdyż nikotyna uwalnia się bezpośrednio do krwioobiegu – dodał Meysztowicz. Nawiązał tym samym do uzależnienia, którego Nawrocki nawet nie ukrywa.
PiS, Pałac i ich media próbują budować mit próby otrucia Nawrockiego a tymczasem wszystkie jego objawy są identyczne do tych przy zatruciu nikotyną. Nawrocki nie lubi rozstawać się ze snusami, niezależnie czy jest w telewizji, w siedzibie ONZ czy na kampanijnym szlaku; 2+2=? pic.twitter.com/r7rdZyoVey
— Jerzy Meysztowicz (@meysztowicz) July 3, 2026
Meysztowicz wymienił objawy, do których należą między innymi silne zawroty głowy, kołatanie serca, drżenie mięśni. W ekstremalnych przypadkach mogą być to też wymioty, problemy z oddychaniem i utrata przytomności. Coś nam to przypomina…
– Panie prezydencie Karolu Nawrocki, w mojej ocenie to było przedawkowanie, a nie żaden zamach. Apeluję: sprawdzajmy zawsze towar, jaki kupujemy – skwitował Meysztowicz.
Sprawą rzekomego otrucia zajęła się już Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Na podstawie wypowiedzi medialnych wszczęła z urzędu postępowanie sprawdzające w sprawie możliwego narażenia na utratę życia lub zdrowia Nawrockiego. Chyba nie o taki rozwój akcji chodziło prawej stronie.