Wciąż nie chce przeprosić! TAK Chorosińska zareagowała na pytanie o sejmowe szczekanie. „Już powiedziałam”

Szczekająca posłanka PiS Dominka Chorosińska wciąż nie zamierza przepraszać za swoje zachowanie. – Wszystko, co miałam do powiedzenia w tej sprawie, już powiedziałam – oświadczyła dziennikarzowi.

Chorosińska szczekała w Sejmie

Mogliście o tym zapomnieć, bo w ostatnich dniach Antoni Macierewicz biegał z pistoletem po placu Piłsudskiego, a Dariusz Matecki skakał przez płot przy Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, ale całkiem niedawno w Sejmie szczekała Dominika Chorosińska. Dosłownie szczekała, wydawała psie odgłosy w momencie, gdy przemawiał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Moment zaćmienia? Pewnie tak, ale posłanka wcale nie zamierzała przepraszać. Wręcz przeciwnie, brnęła w jakieś żałosne przekonywania, że chciała zwrócić uwagę na „aferę Kłodzką”. To sprawa z wątkami pedofilskimi i zoofilskimi, w którą zamieszana jest była działaczka KO, więc prawica próbuje wykorzystać sprawę do ataków na rząd. 

– Władysław Kosiniak-Kamysz został zaprezentowany przez swoją żonę jako Tygrys. Trzymając się tej zwierzęcej nomenklatury, według wielu, jest raczej Pieskiem Donalda Tuska i to na krótkiej smyczy – mówiła buńczucznie portalowi Zero.pl. Później opublikowała na platformie X kolejny żałosny wpis.

– Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka – napisała szczekająca posłanka.

„Wszystko już powiedziałam”

We wtorek w Sejmie Chorosińska usłyszała kolejne pytania o swoje niestosowne zachowanie.

– Pytanko na temat ostatniego zachowania. Czy pani żałuje? Czy pani przeprosi? – zapytał reporter WP.

– Sprawa jest w Komisji Etyki Poselskiej. Tam będę składała wyjaśnienia. Potem albo komisja, albo ja, wydamy stosowne oświadczenie. Wszystko, co miałam do powiedzenia w tej sprawie, już powiedziałam – skomentowała Chorosińska. Słowo „przepraszam” znów nie padło. 

– To było zachowanie przystające posłance na Sejm Rzeczpospolitej? – dopytywał jeszcze dziennikarz, ale posłanka odwróciła się i odeszła. Cóż, jej zachowanie wskazuje, że refleksja nie nastąpiła.

Wiadomo też, że nie grozi jej żadna kara ze strony partii. W PiS mają świadomość, że jej zachowanie było przesadą i nie ma czego bronić. Zresztą za Chorosińską przepraszał Tobiasz Bocheński. Ale w partii wolą przemilczeć temat. 

Avatar photo
Dominik Kwaśnik

Miłośnik dobrej książki, dobrego filmu i dobrego meczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *