Tak to sobie wymyślili! Prawica ma plan, to ON ma zastąpić premiera Tuska. „Jestem gotów”
screen/ Platforma Obywatelska
Mateusz Morawiecki chce powołać rząd techniczny. Na tym nie koniec: były premier ma plan na zastąpienie Donalda Tuska w roli szefa rządu. Nie zgadniecie, o kogo chodzi!
To brzmi jak słaby żart
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina kabaret, a najnowszy pomysł Mateusza Morawieckiego może wywołać salwy śmiechu. Były premier chce odsunąć Donalda Tuska od władzy i powołać rząd techniczny. Kto miałby stanąć na jego czele? Lepiej zapnijcie pasy albo przygotujcie się, że ze śmiechu rozboli was brzuch. Skąd taki plan? Wszystko w związku z konfliktem wokół Trybunału Konstytucyjnego i narastającej wojny między prezydentem Karolem Nawrockim a rządem. Czy to poważna polityczna inicjatywa, czy raczej kolejny odcinek politycznego kabaretu?
Sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego robi się coraz bardziej napięta. Po wydarzeniach w siedzibie TK doszło do ostrej wymiany ciosów między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska. Prezydent i jego otoczenie zarzucają stronie rządowej łamanie prawa, a premier nie pozostaje dłużny i oskarża przeciwników o pogłębianie kryzysu państwa.
W tę atmosferę postanowił wkroczyć Mateusz Morawiecki. Lider ugrupowania Rozwój Plus zaproponował konstruktywne wotum nieufności wobec obecnego gabinetu. Ale to nie wszystko! Były premier ma już nawet nazwisko następcy Tuska.
Marek Jurek na premiera. Takiego zwrotu akcji mało kto się spodziewał!
To Marek Jurek, były marszałek Sejmu miałby pokierować rządem technicznym. Według Morawieckiego Jurek jest politykiem koncyliacyjnym, który mógłby uspokoić sytuację w kraju i przygotować grunt pod kolejne wybory parlamentarne w 2027 r. Co na to sam zainteresowany? Marek Jurek nie zamierza uciekać od propozycji. Co więcej, aż przebiera nogami, słysząc takie pomysły.
– Nie namawiam PSL do »zmiany frontu«. Namawiam do udziału w przełamaniu niszczącej Polskę polaryzacji politycznej, której ostatnią (niestety, tylko do tej pory) odsłoną są skrajne działania premiera Tuska. Oczywiście, są małe szanse na powołanie Rządu Pokoju Społecznego, ale te małe szanse stanowią również realną szansą na odwrócenie trendu niszczącego Polskę – napisał i zadeklarował, że „jest gotów” stanąć na czele rządu. – Najważniejsze jednak jest, by powstał, w tej czy innej formie, z tym czy innym premierem. Wszystko jest do dyskusji. Ale początek drogi tylko jeden – zmiana premiera, konstruktywne wotum nieufności – dodał.
Trudno jednak nie zauważyć, że cały scenariusz brzmi dość osobliwie. W kraju trwa polityczna awantura, prezydent ściera się z premierem, Trybunał Konstytucyjny stał się centrum kolejnego ustrojowego konfliktu, a receptą na uzdrowienie sytuacji ma być gabinet pod wodzą Marka Jurka.
Jest tylko jeden drobny problem: matematyka!
Do odwołania rządu potrzeba 231 głosów w Sejmie. Tymczasem opozycji wciąż brakuje poparcia, by przeprowadzić taki manewr. Samo wskazanie kandydata na premiera nie wystarczy.
Na razie więc pomysł Morawieckiego bardziej przypomina polityczne marzenie niż realny plan przejęcia władzy. Donald Tusk może jeszcze spać spokojnie. Ale w polskiej polityce nawet najbardziej nieprawdopodobne scenariusze potrafią zaskoczyć!
Źródło: Se.pl