Sędzia TK opisuje zachowanie Nawrockiego. OTO co powiedział, wchodząc do trybunału. „Podniesionym głosem”
screen / Kamil Dziubka X
Obóz Karola Nawrockiego przekonuje, że w Trybunale Konstytucyjnym doszło do „naruszenia nietykalności prezydenta” i idzie na skargę do prokuratury. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska opisuje, co wydarzyło się w TK i jak zachowywał się Nawrocki.
Zawiadomienia do prokuratury
Do prokuratury wpłynęły już pierwsze zawiadomienia w sprawie wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego. Te informacje potwierdził w rozmowie z Polsat News rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Wyjaśnił, że zawiadomienia wpływają „cyklicznie”.
Zwrócić się do prokuratury zamierzała Kancelaria Prezydenta, o czym mówił Rafał Leśkiewicz, rzecznik Karola Nawrockiego. Przekonywał, że w TK doszło do naruszenia nietykalności cielesnej głowy państwa przez troje sędziów: Annę Korwin-Piotrowską, Macieja Berka i Krystiana Markiewicza.
– Pan Berek i pan Markiewicz nie mieli prawa dotykać pana prezydenta. Sam minister Berek opublikował filmik, który dokumentuje popełnienie przestępstwa – opowiadał Leśkiewicz na antenie Radia Wnet.
Sędzia Korwin-Piotrowska: „Wtargnęła gromada osób”
Tymczasem sędzia Anna Korwin-Piotrowska opowiedziała w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24 o wydarzeniach w TK ze swojej perspektywy.
– Wyszliśmy na spotkanie z prezydentem. Ja stanęłam jako pierwsza, by przywitać się z panem prezydentem. Zobaczyłam, gdy się zaczął zbliżać w otoczeniu SOP, że raczej nie ma zamiaru się zatrzymywać. To było po jego postawie, po tych krokach widać. Zresztą podniesionym głosem wypowiedział słowa: „Idzie prezydent!” Zrozumiałam tę wypowiedź, że wszyscy powinniśmy się rozstąpić – relacjonowała Korwin-Piotrowska. Nawrocki faktycznie lubi o sobie mówić w trzeciej osobie, więc potrafimy sobie wyobrazić tę scenkę.
– Prezydent natarł na mnie, ale mam wrażenie, że przynajmniej na ułamek sekundy się zatrzymał. Nie pokonał od razu bariery, którą stworzyliśmy, na której czele stanęłam – opisała wydarzenia sędzia. Jak dodała, wraz z Nawrockim weszło do trybunału „kilkadziesiąt osób”.
– Wtargnęła gromada osób, co do których nawet nie wiedzieliśmy, kim są – wskazała. Towarzysze prezydenta szukali kluczy do pomieszczeń, a swoje zachowanie tłumaczyli tym, że „są z kancelarii prezydenta”. Koniec końców, sędziowie wezwali prokuraturę. Niedługo później na miejsce przybyli prokurator Andrzej Piaseczny i policjanci, a po następnych kilku godzinach Nawrocki i jego ludzie opuścili budynek.
– Poprosiliśmy służby, dwie służby, żeby sprawdzić, czy budynek czasem nie jest objęty jakimś monitorowaniem. A druga służba weszła na moje polecenie z prośbą o zabezpieczenie tak zwane pirotechniczne, żeby od razu wykluczyć, czy gdzieś nie ma założonych ładunków – wyjaśniła Korwin-Piotrowska.
Źródło: TVN24