Sceny w Tatrach! Policja usunęła aktywistów z drogi, na miejscu byli też górale. „Mamy już dość”

Co za sceny na drodze do Morskiego Oka! Protestowali tam przeciwnicy konnego transportu. Policja siłą usuwała ich z drogi.

Aktywiści protestują, policja w akcji

W sobotę byliśmy świadkami kolejnej odsłony sporu o transport konny do Morskiego Oka. Aktywiści walczą o całkowitą likwidację turystycznych przewozów konnych na tej trasie. Uzasadniają to dobrem zwierząt. W sobotę na szlaku prowadzącym do Morskiego Oka protestowało około 20 osób z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Konie te są męczone nad Morskim Okiem ze szczególnym okrucieństwem. My na to nigdy w życiu nie pozwolimy. My już nie negocjujemy. My żądamy usunięcia tego typu przewozów nad Morskim Okiem – mówiła w rozmowie z TVN24 Krystyna Pietruszka z Ruchu Społecznego Dla Zwierząt.

Starosta tatrzański nie wyraził zgody na zamknięcie drogi na czas pikiety, mimo to aktywiści na znak protestu przeciwko transportowi konnemu usiedli na asfalcie. Wtedy do akcji wkroczyła policja i usunęła manifestantów z drogi siłą.

Na miejscu obecna była też kontrmanifestacja w sile ok. 70 ludzi.

Mamy już tego DIOZu dość. Ktoś w końcu powinien zająć się tą organizacją. Mają tyle za uszami, a dalej jeżdżą, obrażają ludzi w Polsce, zastraszają instytucje publiczne, robią co chcą. My sobie na to nie pozwolimy – mówili uczestnicy kontrmanifestacji, których cytuje portal Gazetakrakowska.pl. Aktywistów nazywali „ekoterrorystami”.

–  Zamiast robić porządek u siebie na Dolnym Śląsku, przyjeżdżają i w Zakopanem robią bałagan – mówił jeden z kontrdemonstrantów w rozmowie z Polsat News. Policja pilnowała, by nie doszło do bezpośredniego starcia obu grup.

Ocena weterynarza

Co ciekawe, wyniki corocznych badań weterynaryjnych wskazują, że większość koni pracujących na trasie do Morskiego Oka jest w dobrej kondycji.

Konie są w doskonałym stanie utrzymania. Niektóre mają lekką nadwagą. Wszystkie mają dobrze wyrażoną tkankę mięśniową. Trzeba przyznać, że są to konie w dobrej kondycji do pracy – mówił w rozmowie z portalem Gazetakrakowska.pl Maciej Perzyna, lekarz weterynarii z Katedry Chorób Dużych Zwierząt z Kliniką Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W sobotę sprawdzał on konie, które tego dnia pracowały na szlaku. Jak wskazał, nie ma żadnego udokumentowanego przypadku, by w przeciągu 30 lat padł na tej trasie koń z przemęczenia.

Były trzy przypadki, gdy konie zdechły. Każdy był z innych przyczyn niż przemęczenie. Jeden był spowodowany pękniętym tętniakiem aorty, w drugim to była ostra kolka. Konie na kolkę padają jak świat długi i szeroki. Niezależnie czy pracują, czy nie. Konie nieużytkowane również padają na kolkę. To jest taka główna zmora i coś, czego się hodowcy i właściciele koni bardzo się obawiają (…) Trzeci przypadek śmierci konia dotyczył zdarzenia, w którym koń spłoszył się z powodu lecącego śmigłowca TOPR – wyjaśnił weterynarz.

Od 1 września na trasie pojawią się zmiany. Pilotażowy program zakłada skrócenie trasy przewozów konnych o połowę. Równolegle na trasie działa transport elektryczny.

Źródło: Gazetakrakowska.pl, TVN24

Avatar photo
Dominik Kwaśnik

Z portalem Crowdmedia.pl związany od 2020 roku jako autor artykułów i wydawca. Współpracował także z portalem Wiadomo.co, w 2019 roku pracował w grupie Iberion, gdzie tworzył artykuły newsowe. W przeszłości współtwórca i autor tekstów (recenzje, wywiady, artykuły specjalistyczne) dla bloga literacko kulturalnego Bookznami.pl. Z wykształcenia – polonista i filmoznawca, uczęszczał do Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Miłośnik dobrej książki, dobrego filmu i dobrego meczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *