Podekscytowany Czarnek usłyszał TO nazwisko i wpadł w euforię. OTO kandydat PiS na premiera? „Znakomicie”
screen/ Radio ZET
Jarosław Kaczyński wskaże wkrótce kandydata PiS na premiera. Przemysław Czarnek podekscytował się, gdy usłyszał potencjalne nazwisko.
Kaczyński wskaże kandydata na premiera
W sobotę 7 marca Jarosław Kaczyński ogłosi nazwisko kandydata PiS na premiera. Czyli człowieka, który ma poprowadzić partię w kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Od tygodni trwają spekulacje, kogo wskaże prezes, bo kolejka chętnych jest długa. Faworytem prezesa był ponoć Zbigniew Bogucki, czyli szef Kancelarii Prezydenta, ale jego nominację miał zablokować Karol Nawrocki. Prezydent nie chciał pozbywać się swojego współpracownika.
Nie brakuje głosów, że Kaczyński nie postawi na doświadczonego polityka, jak np. Przemysław Czarnek, tylko powtórzy ruch z kampanii prezydenckiej i wskaże kandydata mniej oczywistego. Kogoś, nad kim nie ciąży osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy. Kimś takim może być Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli.
– Gdyby tak było, to byłoby znakomicie, ale nie wiem, czy to on – zachwycił się Przemysław Czarnek, gdy podczas rozmowy na antenie Radia ZET usłyszał nazwisko Nadbereżnego. – Jeśli byłoby to prawdą, to jest to człowiek wielkiego sukcesu w Stalowej Woli. Młody, świetnie prezentujący się na rozmaitych konwencjach. Widziałem jego znakomite przemówienia. Świetnie rozumiejący rzeczywistość Polski – wychwalał samorządowca Czarnek.
Czarnek spokojny o losy PiS
Były minister edukacji jest przekonany, że wskazanie kandydata na pewmidera uspokoi sytuację PiS i wzmocni notowania partii.
– 1,5 roku przed wyborami to moment, żeby rozpocząć wielką ofensywę programową i musi być ona skupiona wokół człowieka, który będzie liderował tej ofensywie – przekonywał Czarnek. – Jeśli ktoś chciałby startować z prekampanijną kampanią pół roku przed wyborami to już przegrał. Normalna partia, która szykuje się do przejęcia władzy musi wystartować 1,5 roku przed wyborami – dodał. Czarnek nie przejmuje się obecnymi, niezbyt dla PiS korzystnymi sondażami.
– Skończmy żartować, zapewniam, że po wystartowaniu naszej prekampanii i ogłoszeniu kandydata na premiera, w przyszłym tygodniu pojawią się sondaże już zamówione przez naszych przeciwników i będziemy mieli 18 proc. – ironizował był minister edukacji.
Źródło: Radio ZET