Na nic namowy Kaczyńskiego! Nawrocki odmówił prezesowi i plan się posypał. „Różne argumenty miały wchodzić w grę”
Screen: YouTube/ Telewizja Republika
Karol Nawrocki powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu stanowcze: „nie”. I popsuł tym plan prezesa.
Kaczyński szuka premiera
Jarosław Kaczyński ogłosił na antenie Radia Maryja, że wybrał już kandydata PiS na premiera. Czyli człowieka, który ma poprowadzić partię w kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Jeszcze nie ujawnił konkretnego nazwiska, ma to zrobić w ciągu najbliższych tygodni. Ruszyły więc spekulacje, bo chętnych do premierostwa nie brakuje. Swoje ambicje mają Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Przemysław Czarnek czy Mateusz Morawiecki. Ale Kaczyński miał innego faworyta, którego nominację zablokował… Karol Nawrocki.
Chodzi oczywiście o Zbigniewa Boguckiego, obecnie szefa Kancelarii Prezydenta, który w ostatnim czasie wyszedł na pierwszy plan.
– Prawnik, wykształcony, bardzo dobrze przemawia. Jego kariera w zasadzie eksplodowała – dziennikarz Jacek Gądek wskazuje, jak o Boguckim myślą teraz PiS. Bogucki zaimponował prezesowi i innym politykom PiS tym, jak atakował premiera Donalda Tuska. Pojawiła się świadomość, że imponuje to też elektoratowi. I tak Bogucki stał się faworytem Jarosława Kaczyńskiego. Nie bez znaczenia był też fakt, że Bogucki mógłby pogodzić zwaśnione wewnątrzpartyjne frakcje.
Nawrocki odmówił prezesowi
Problem w tym, że Karol Nawrocki nie wyobraża sobie, by jego kluczowy współpracownik opuścił Pałac po kilku miesiącach współpracy.
– Karol Nawrocki powiedział prezesowi PiS-u: „nie chcę, żeby Bogucki odchodził, a już zwłaszcza nie teraz” – relacjonuje Jacek Gądek w podkaście „Stan Wyjątkowy”. W grę nie wchodzi wariant łączenia pracy w Pałacu i roli kandydata na premiera.
– Ci ludzie wokół prezydenta muszą tam tyrać. Paweł Szefernaker, Zbigniew Bogucki — oni muszą po prostu tyrać na prezydenta. Więc Jarosław Kaczyński dostał czarną polewkę od prezydenta – mówi Gądek. – A prezes długo go przekonywał. Słyszałem od ludzi z tego obozu, że tam różne argumenty miały wchodzić w grę, żeby tylko przekonać prezydenta, żeby puścił Boguckiego z kancelarii – dodał dziennikarz.
Teoretycznie prezes mógłby „przejąć” Boguckiego siłą, ale nie chce rozpoczynać konfliktu z Karolem Nawrockim. To jest teraz PiS-owi niepotrzebne. Tym bardziej, że w tzw. pierwszym kroku konstytucyjnym, to prezydent desygnuje premiera. Gdyby skłócił się z Nowogrodzką, mógłby wskazać innego kandydata, niż prezes, który miałby realne szanse na wotum zaufania. Wojenka nie opłaci się PiS-owi.
– Jarosław Kaczyński nie chce też popełnić tego błędu, który popełnił na początku prezydentury Andrzeja Dudy. Nie szanował Andrzeja Dudy, pomiatał nim, żądał tylko, by podpisywał ustawy – ocenił Jacek Gądek.
Źródło: Newsweek