Pałac idzie na zwarcie po RBN. Przydacz od razu zaczął nadawać na Tuska! „Jeśli straci władzę…”
Screenshot: Telewizja Republika
Pojawiły się pierwsze komentarze po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego ze strony ludzi Karola Nawrockiego.. Spotkanie z premierem skomentował m.in. Marcin Przydacz. I dolali oliwy do ognia.
Wtorkowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego dobiegło końca, ale polityczne emocje wcale nie opadły. Wieczorem, po wielogodzinnych rozmowach w Pałacu Prezydenckim, przed kamerami stanął Donald Tusk. Premier mówił o bezpieczeństwie Polski i zgodzie ponad politycznymi podziałami. Swoje stanowisko przedstawili również przedstawiciele prezydenta Karola Nawrockiego. I właśnie wtedy zrobiło się naprawdę gorąco!
Tusk mówi o jedności. Jest zgoda w sprawie bezpieczeństwa
Najpierw premier przekazał, że uczestnicy posiedzenia zgodzili się co do jednego: agresywna polityka Rosji i napięta sytuacja geopolityczna wymagają konsolidacji władz politycznych oraz społeczeństwa. Jak podkreślił, w kwestii konieczności przygotowania Polski na różne scenariusze nie było sporu. To jednak nie oznacza, że polityczny konflikt między Pałacem Prezydenckim a rządem został zażegnany. Wręcz przeciwnie. W tle cały czas pozostaje potężny spór o Trybunał Konstytucyjny.
Przydacz nie zostawił suchej nitki na wydarzeniach w Trybunale
Najostrzejsze słowa padły z ust Marcina Przydacza. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej zakwestionował legalność wtorkowego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. – Prezydent i większość niezacietrzewionych prawników uznaje, że to, co się wydarzyło w TK, jest po prostu farsą. Nie ma żadnego Zgromadzenia Ogólnego, nie ma żadnego kworum – stwierdził. Przydacz kpił również z interpretacji przepisów, według której ośmiu sędziów wystarczyło do uzyskania wymaganego kworum. W jego ocenie osoby uczestniczące w tym wydarzeniu mogą ponosić odpowiedzialność karną.
Nie oszczędził również Donalda Tuska. Zasugerował, że premier może mieć świadomość potencjalnej odpowiedzialności karnej za działania dotyczące Trybunału. Zarzucił mu także brak refleksji i wykorzystywanie aparatu państwa do prowadzenia politycznego konfliktu.
Będzie spotkanie bez kamer
– Ja nie zauważam takiej gotowości ze strony Donalda Tuska. Myślę, że ma poczucie potencjalnej odpowiedzialności karnej za to, czego dopuścił się w ostatnich dniach. I w żaden sposób z tych słów, zachowań i działań nie widać jakiejkolwiek refleksji – ocenił Przydacz. – Jeśli straci władzę i nie będzie już go ochraniała policja czy służby specjalne, to po prostu nie będzie miał możliwości realizowania tak nielegalnej w tym zakresie działalności – dodał.
Głos po RBN zabrał też rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który potwierdził, że dojdzie do spotkania prezydenta z premiera w bardziej kameralnych okolicznościach. – Skoro pan premier zaproponował spotkanie, to pan prezydent mówił wielokrotnie, że jeśli padnie taka propozycja, to pan prezydent nie odmówi – powiedział.
Źródło: Polsat News