Nowe fakty ws Romanowskiego. To JĄ widziano w towarzystwie uciekiniera. „Miejsce, w którym…”
screen/ TVN24
Wszystko wskazuje na to, że Marcin Romanowski ukrywa się w kontrolowanym przez Rosję Naddniestrzu. Co ciekawe, w lutym, jeszcze w Budapeszcie, był widziany w towarzystwie rosyjskiej dyplomatki.
Romanowski przy stoliku z rosyjską dyplomatką
Wszystko wskazuje na to, że Marcin Romanowski ukrywa się w Naddniestrzu. To formalnie część Mołdawii, ale w praktyce – separatystyczny region kontrolowany przez Rosję. Wcześniej PiS-owski uciekinier cieszył się azylem w Budapeszcie, ale gdy Viktor Orban stracił władzę, stało się jasne, że Romanowski musi z Węgier uciekać. Jako że wisi nad nim europejski nakaz aresztowania, musi szukać kryjówki poza granicami Unii Europejskiej.
Naddniestrzański wątek rodzi wiele pytań. Jak były wiceminister polskiego rządu dostał się na prorosyjskie terytorium? Czy wszedł w jakieś kontakty z Rosją? Ciekawie robi się po ustaleniach WP. Jak się okazuje, 27 lutego 2026 roku, ukrywający się w Budapeszcie Romanowski był na wydarzeniu organizowanym przez Mathias Corvinus Collegium. Na zdjęciach widać go przy stoliku, przy którym siedzi też Irina Serkowa. Pełni ona funkcję II sekretarza ambasady Rosji w Budapeszcie. Romanowski i Serkowa przysłuchiwali się debacie pt. „Sądy na pierwszej linii konfliktów wartości w Europie”.
Interesujące jest samo Mathias Corvinus Collegium. Jak przypomina WP, portal VSquare w swoim śledztwie „The Think Tank Spy” nazywa tę instytucję „miejscem, w którym rosyjscy dyplomaci-szpiedzy swobodnie rekrutują i wpływają na polityków z całego regionu”.
Jak wjechał do Naddniestrza?
Choć wiele wskazuje na to, że Romanowski przebywa w Tyraspolu, to wciąż nie jest to oficjalnie potwierdzone. Sam Donald Tusk mówił o 99-proc. pewności. Tymczasem portal Onet dowidział się nieoficjalnie, że legalnie nie przekroczyła granicy Mołdawii żadna osoba legitymizująca się dowodem tożsamości wystawionym na nazwisko „Marcin Romanowski”.
– To oznacza, że albo w ogóle go tam nie było, albo rzeczywiście wjechał na dokumencie wystawionym na inne dane, bo przecież sam informował, że taki paszport posiada. Jest jeszcze niewielka szansa, że po prostu mógł przekroczyć granicę nielegalnie, wymykając się służbom granicznym, ale to raczej mało prawdopodobne – wskazuje informator portalu.
Źródła Onetu wskazują, że teoretycznie Romanowski mógł wjechać do Naddniestrza z dokumentem wystawionym na inne nazwisko, ale rosyjskie służby raczej szybko by przejrzały taką maskaradę.
– Gdyby po pewnym czasie służby zorientowały się, że jakiś delikwent ich oszukał i podał fałszywe dane, mogłoby to się dla niego skończyć nawet aresztowaniem. Chociażby pod zarzutem szpiegostwa. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że Romanowski mógł wejść w jakiś układ z rosyjskimi służbami i po prostu został wpuszczony na teren Naddniestrza. Jaki układ? Trudno powiedzieć, choć można się domyślać. Rosyjskie służby nigdy nie działają bezinteresownie – analizuje źródło Onetu.