Nie takiego powitania spodziewał się Trump, Irlandczycy nie mieli litości. „Balonowe sankcje”
Donald Trump poleciał do Irlandii, ale nie będzie miło wspominał tej wizyty. Prezydent USA musiał widzieć protesty, w których udział wzięły tysiące ludzi. I jeszcze te bezlitosne balony…
Bolesne powitanie Trumpa w Irlandii
Wizyta Donalda Trumpa w Irlandii miała być okazją do rozmów politycznych i podkreślenia bliskich relacji między Stanami Zjednoczonymi a Irlandią. Szybko jednak znalazła się w cieniu demonstracji i kontrowersji. W Dublinie na ulice wyszły tysiące przeciwników amerykańskiego prezydenta, a protesty odbywały się również w pobliżu lotniska w Shannon oraz należącego do Trumpa ośrodka golfowego w Doonbeg.
Demonstranci krytykowali przede wszystkim politykę zagraniczną Trumpa, jego stanowisko wobec wojny w Gazie, działania dotyczące Iranu oraz politykę migracyjną USA. W Dublinie pojawiły się również ogromne, dmuchane podobizny Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Materiały z tych demonstracji szybko zaczęły krążyć w mediach społecznościowych, stając się jednym z najbardziej charakterystycznych obrazów całej wizyty. To się komentuje samo.
„Dostał balonowe sankcje”, „Co za powitanie w Dublinie”, „Szacunek dla Irlandczyków, jesteście wielcy” – czytamy w komentarzach w sieci.
Crowds gathered in Dublin to protest Trump’s visit to Ireland, with demonstrators using imagery featuring Trump, Epstein and Netanyahu to voice their criticism. pic.twitter.com/FGrPgIZnr3
— Clash Report (@clashreport) September 12, 2026
To dlatego go nie lubią
Niechęć Irlandczyków do Trumpa ma jednak szersze podłoże. Kontrowersje budzą jego wypowiedzi dotyczące terytoriów innych państw. Trump wielokrotnie mówił o przejęciu Grenlandii, a także sugerował, że Kanada mogłaby zostać 51. stanem USA. W ostatnich dniach opublikował również mapę przedstawiającą m.in. Kanadę, Grenlandię i Meksyk w barwach amerykańskiej flagi. Takie gesty są odbierane przez krytyków jako przejaw ekspansjonizmu i lekceważenia suwerenności innych państw.
Paradoksalnie, podczas pobytu w Irlandii Trump sam poruszył niezwykle wrażliwy temat terytorialny. Powiedział, że chciałby zobaczyć zjednoczoną Irlandię, określając perspektywę połączenia Republiki Irlandii i Irlandii Północnej jako „fantastyczną”. Wypowiedź spotkała się z krytyką unionistów i brytyjskiego rządu, który podkreślił, że przyszłość Irlandii Północnej powinna zostać rozstrzygnięta zgodnie z zasadami porozumienia wielkopiątkowego.
Wizyta pokazała więc dwa oblicza Trumpa: polityka witającego się z irlandzkimi władzami i uczestniczącego w wydarzeniach golfowych oraz prezydenta, którego polityka wywołuje silne emocje i masowe protesty. Dla wielu demonstrantów przekaz był jednoznaczny: Trump nie jest w Irlandii mile widziany.
Źródło: Guardian