Nawrocki słyszy? Sikorski ma dla niego radę, chodzi o rozmowę z Trumpem. „Upomni się o…”
screen / TVN24
Radosław Sikorski oczekuje, że Karol Nawrocki, przy okazji swojej wizyty na urodzinach Donalda Trumpa, załatwi pewne ważne sprawy. Chodzi między innymi o… Zbigniewa Ziobrę.
Sikorski radzi Nawrockiemu
Karol Nawrocki przybył do Stanów Zjednoczonych, by świętować 80. urodziny swojego idola Donalda Trumpa. Prezydent obejrzy zorganizowaną w Białym Domu galę mieszanych sztuk walki UFC Freedom 250. Kontrowersyjne wydarzenie ma też uczcić przy okazji 250. rocznicę powstania USA. I choć wizyta Nawrockiego nie jest oficjalna, to w planach jest „rozmowa w cztery oczy” prezydentów. Skoro tak, to głowa naszego państwa będzie miała okazję załatwić coś korzystnego dla Polski. A jeśli nie ma pomysłu, to Radosław Sikorski spieszy z podpowiedzią.
– W dyplomacji kontakty osobiste na najwyższych szczeblach są uprawnionym instrumentem prowadzenia polityki, zabiegania o interesy, więc trzymamy kciuki za pana prezydenta – powiedział szef MSZ podczas konferencji prasowej w Opolu. Wicepremier wskazał „dwie najpilniejsze sprawy do poruszenia” przez Nawrockiego w rozmowie z Trumpem.
Pierwsza to oczywiście obietnica o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Trump tłumaczył tę decyzję doskonałymi relacjami z Karolem Nawrockim. Warto więc, by polski prezydent przypomniał swojemu idolowi o zobowiązaniu. Druga sprawa to ucieczka Zbigniewa Ziobry, który dostał się do Stanów Zjednoczonych, by uniknąć polskiego wymiaru sprawiedliwości.
– Między sojusznikami i krajami, które mają tak świetne relacje jak Polska i Stany Zjednoczone, nie powinno być wyłudzania wizy dziennikarskiej – ocenił Sikorski. – Zbigniew Z. nie jest dziennikarzem, jest wiceprezesem głównej partii opozycyjnej i posłem. Jego miejscem jest Sejm, Warszawa, a nie Stany Zjednoczone, więc mam nadzieję, że pan prezydent upomni się o to, aby tę wyłudzoną wizę unieważnić – dodał wymownie wicepremier. Oczywiście jest to prośba przewrotna, bo jasne jest, że Nawrocki chętniej by załatwił Ziobrze stały pobyt w Stanach, niż jego wydalenie z USA.
Przydacz nie załapał ironii
Sikorski już wcześniej ironicznie sugerował, by Nawrocki zajął się sprawą Ziobry przy okazji swego pobytu w Waszyngtonie.
– Bardzo bym prosił pana prezydenta, aby się upomniał o to, aby Zbigniew Ziobro został pozbawiony ochrony Stanów Zjednoczonych, aby mógł stanąć w Polsce przed obliczem prokuratora i sędziego – mówił na antenie radiowej Trójki. Te nie pozostały niezauważone w Pałacu Prezydenckim. Za klawiaturę błyskawicznie złapał Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej.
– Politycy koalicji rządzącej są tak nieudolni, że muszą już apelować do prezydenta o pomoc w sprawie Zbigniewa Ziobry. Sami nie potrafią wiele, poza prześladowaniem opozycji. A teraz się okazuje, że nawet w tej sprawie apelują o pomoc – zagrzmiał w sieci. – Nie, nikt nie będzie wam pomagał w waszych opresywnych działaniach. Zdecydują niezależne amerykańskie sądy. Nauczcie się na czym polega praworządność – dodał współpracownik prezydenta. Czy da się dobitniej pokazać, że nie rozumie się ironii?