Najpierw zaprosił Putina, a teraz Nawrockiego. Trump buduje „Radę Pokoju”, ale trzeba słono zapłacić
Karol Nawrocki i Donald Trump/YouTube
Zaproszenie Karola Nawrockiego do Rady Pokoju, przyszło wprost od Donalda Trumpa. Jeśli prezydent RP przyjmie, to być może zasiądzie przy stole z Władimirem Putinem, który „rozważa przyjęcie takiego zaproszenia”.
Prezydent USA zaprosił Karola Nawrockiego, do nadzorowania w radzie sytuacji na Bliskim Wschodzie.Rada miałaby się zająć odbudową Strefy Gazy po konflikcie między Izraelem a Hamasem. Nowe gremium obejmuje przedstawicieli wielu państw świata i ma kierować działaniami pokojowymi oraz przyciąganiem inwestycji.
Według Bloomberga, za stałe miejsce w radzie trzeba zapłacić „co najmniej miliard dolarów” (ok. 3,64 mld zł). Biały Dom nie zdementował tej informacji. Pojawiło się jedynie w mediach społecznościowych, że „nie ma minimalnej opłaty członkowskiej”. Jednocześnie stwierdził, że oferta stałego członkostwa w Radzie Pokoju została skierowana do krajów partnerskich, które „wykazują głębokie zaangażowanie na rzecz pokoju, bezpieczeństwa i dobrobytu”. Po tym oświadczeniu, politycy wielu państw, ze zdziwieniem znaleźli na liście zaproszonych prezydenta Rosji.
Najnowsze działania Białego Domu daleko wykraczają poza tradycyjną dyplomację. Trump chce budować wpływy globalnie poprzez sieć sojuszy, w których Polska, przynajmniej na papierze, miałaby odgrywać istotną rolę. Jak się jednak okazuje, u Trumpa nie ma nic za darmo. Nawet na stabilizacji i pokoju, prezydent USA chce zarabiać pieniądze.
Gra na rozbicie UE
W polskich kręgach politycznych reakcje na zaproszenie są mieszane. Część komentatorów podkreśla, że obecność Polski w radzie może przynieść prestiż. Inni jednak widzą ryzyko, że Waszyngton będzie próbował wykorzystać takie inicjatywy do budowania sojuszy sprzecznych z interesami Unii Europejskiej. Rosnący wpływy USA wewnątrz Unii oraz możliwe napięcia z administracją Trumpistów, którzy mają własne plany, dotyczące polityki wobec konfliktów regionalnych.
Przykłady polityki Nawrockiego wskazują, że prezydent Polski często bezkrytycznie popiera działania Trumpa w kluczowych kwestiach. Wcześniej publicznie mówił, że Trump to jedyny światowy lider, który może zakończyć wojnę w Ukrainie i wezwał Europę do wspierania jego wysiłków.
Ta bliska relacja może potwierdzać tezę, że Trump inwestuje w postać Nawrockiego, aby rozbijać jedność Unii Europejskiej. Prezydent USA widzi w Nawrockim partnera, który chętnie podziela jego sceptycyzm wobec UE i chętnie uczestniczy w projektach, które wzmacniają pozycję Waszyngtonu kosztem Brukseli.
Źródło: Onet.pl