Nagły komunikat duchownych, chodzi o ucieczkę Romanowskiego. „Żadnego kontaktu”
Screenshot: tvn24
Przerwali milczenie! Zakon Księży Sercanów wydał stanowczy komunikat w związku z ucieczką Marcina Romanowskiego do Naddniestrza. Co wiadomo?
Wywiało go do Naddniestrza
Informacja o tym, że Marcin Romanowski, byłym wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS, przebywa w Tyraspolu, wywołała polityczną burzę. Uciekinier wysłał z Naddniestrza do warszawskiego sądu wniosek o wydanie listu żelaznego; wcześniej przez dłuższy czas korzystał z azylu na Węgrzech. Trzeba jednak zachować precyzję: doniesienia dotyczą jego pobytu w Naddniestrzu, a nie formalnego potwierdzenia, że uzyskał tam azyl.
Szokujący jest przede wszystkim sam wybór miejsca. Naddniestrze nie jest zwyczajnym regionem Mołdawii. To separatystyczne terytorium, które od początku lat 90. pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie i jest silnie uzależnione od Rosji. Tyraspol funkcjonuje dzięki politycznemu, gospodarczemu i wojskowemu wsparciu Moskwy. Właśnie dlatego znalezienie się tam polskiego polityka ściganego przez polskie organy ścigania ma zupełnie inny ciężar symboliczny niż pobyt w kolejnym europejskim państwie.
Co Rosja ma do Naddniestrza? Bardzo dużo. W regionie od lat stacjonują rosyjskie siły, a Moskwa traktuje separatystyczny obszar jako instrument nacisku na Mołdawię. Rosyjska obecność utrudnia Kiszyniowowi pełną reintegrację kraju i jest jednym z narzędzi ograniczania jego strategicznego zwrotu ku Unii Europejskiej. W 2026 roku władze Mołdawii podjęły kolejne kroki przeciw rosyjskiej obecności wojskowej, uznając dowództwo rosyjskich wojsk w Naddniestrzu za persona non grata.
Zakon odcina się od Romanowskiego
Gdzie Romanowski mógł się schować w tym Naddniestrzu? W mediach pojawiły się spekulacje dot. Zakonu Księży Sercanów. Ich źródłem były między innymi informacje o działalności polskich duchownych w Naddniestrzu. To właśnie tam funkcjonują parafie prowadzone przez księży związanych ze zgromadzeniem. W przestrzeni publicznej zaczęto więc łączyć obecność sercanów w regionie z niewyjaśnionym miejscem pobytu Romanowskiego.
Teraz zakon stanowczo odciął się od doniesień sugerujących, że duchowni tego zgromadzenia pomagają Marcinowi Romanowskiemu w ukrywaniu się. Rzecznik Prowincji Polskiej Księży Sercanów, ks. Włodzimierz Płatek, przekazał, że Romanowski nie zwracał się do zakonników o pomoc. Jak podkreślił, nie było z jego strony żadnego kontaktu z sercanami.
– Łączenie sercanów z tą sprawą to kaczka dziennikarska. Rozmawiałem z przełożonym Dystryktu Mołdawskiego, księdzem Marcinem Janusiem, i mam jego oficjalne stanowisko. Absolutnie żadnego kontaktu ze strony Romanowskiego ani jego otoczenia nie było z żadnym księdzem w Tyraspolu. Duchowni absolutnie nic nie wiedzą na ten temat. To totalne bzdury wyssane z palca – przekazał w rozmowie z „Faktem” ks. Włodzimierz Płatek, rzecznik Prowincji Polskiej Księży Sercanów.
Rzecznik sercanów zwraca również uwagę na „nieprawdziwe informacje dotyczące określania działających w regionie »polskich parafii«”. — Nie są to polskie parafie, lecz naddniestrzańskie, ponieważ pracujący w nich księża posługują miejscowej ludności, a nie wyłącznie Polakom – dodał duchowny.
Źródło: Fakt.pl