To był zamach?! Rodzina prezydentki Gdyni cudem wyszła z tego cało. „Poluzowanie śrub w samochodzie”
fot. AI, screen: Onet Rano
Ktoś poluzował śruby z prywatnym aucie prezydentki Gdyni Aleksandry Kosiorek? Podczas jazdy odpadło jedno z kół, śruby w drugim kole były poluzowane. Autem kierował mąż polityczki, w pojeździe znajdowały się też dzieci.
Groźny incydent. Koło samo raczej nie odpadło
Gdy słyszycie zwrot, że „to był zamach”, przed oczami pewnie od razu widzicie te obłąkane oczka Antoniego Macierewicza albo Jarosława Kaczyńskiego wygadującego swoje dyrdymały podczas miesięcznic smoleńskich. Jednak w tym wypadku nie ma mowy o żadnej przesadzie. Brzmi to jak scenariusz filmu akcji, a jednak wydarzyło się naprawdę. I to w Polsce. O co chodzi?
O niebezpieczny incydent z udziałem samochodu prezydentki Gdyni Aleksandry Kosiorek, który badają policja i prokuratura. W prywatnym aucie, którym podróżowała jej rodzina, miało dojść do poluzowania śrub w dwóch tylnych kołach. W trakcie jazdy jedno z kół odpadło. Śledczy sprawdzają, czy był to skutek celowego działania osoby trzeciej.
Do zdarzenia doszło w niedzielę. Samochodem nie kierowała wówczas sama prezydentka. Za kierownicą znajdował się jej mąż, a w pojeździe podróżowała także trójka dzieci. Jak relacjonowała Kosiorek, podczas jazdy jedno z tylnych kół odpadło. Wcześniej w obu tylnych kołach miały zostać poluzowane śruby.
– W niedzielę mąż pani prezydent wracał z weekendowego wyjazdu. W miejscowości Borzechowo usłyszał narastające hałasy. Zahamował i w tym momencie z pojazdu odpadło lewe, tylne koło. Mąż pani prezydent zatrzymał samochód, sprawdził, co się stało. Okazało się, że drugie tylne koło było również poluzowane. Po powrocie do Gdyni pani prezydent złożyła zawiadomienie na policję – powiedział Tomasz Złotoś, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gdyni.
Czynności trwają, konsekwencję mogą być poważne
Sprawa została zgłoszona policji. Funkcjonariusze przeprowadzili czynności dotyczące możliwości narażenia ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Zebrany materiał został przekazany prokuraturze, która analizuje okoliczności zdarzenia. Samochód został również zbadany przez biegłego.
Na tym etapie nie przesądzono, kto i w jaki sposób mógł ingerować w samochód. Sama Aleksandra Kosiorek mówi jednak o podejrzeniach dotyczących potencjalnego sprawcy. Nie ujawnia szczegółów, które mogłyby utrudnić prowadzone postępowanie. Incydent nabiera dodatkowego znaczenia w związku z informacjami o pogróżkach, które prezydentka Gdyni miała wcześniej otrzymywać. Policja miała zaproponować jej ochronę. Nie oznacza to jednak, że śledczy potwierdzili związek między groźbami a uszkodzeniem samochodu. Tę kwestię również trzeba dopiero wyjaśnić.
Najważniejsze pytanie brzmi teraz, czy poluzowanie śrub było przypadkową usterką, czy celowym działaniem. Jeśli śledczy potwierdzą, że ktoś świadomie ingerował w samochód, sprawa może mieć poważne konsekwencje karne. Na razie policja i prokuratura zabezpieczają dowody i ustalają dokładny przebieg wydarzeń. Dla rodziny prezydentki był to moment, który mógł zakończyć się tragicznie. Ostateczne ustalenia dotyczące przyczyn awarii oraz ewentualnego sprawcy będą jednak należały do śledczych.
Aleksandra Kosiorek otrzymała wsparcie m.in. od prezydentki Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. „Poluzowanie śrub w samochodzie to nie jest żart, wybryk czy forma protestu – to realne zagrożenie życia i zdrowia. Możemy się różnić, możemy ostro dyskutować i mieć zupełnie inne poglądy. Ale nigdy nie może być zgody na przemoc, zastraszanie ani narażanie kogokolwiek na utratę życia” – napisała Dulkiewicz.
Źródło: tvn24