To ONI pomogli ukryć się Romanowskiemu?! Jest reakcja, zakon odcina się od uciekiniera! „Totalne bzdury”
Screenshot: Direkt 36
Wszystko wskazuje na to, że Marcin Romanowski się odnalazł – przebywa w Naddniestrzu. – Był widziany w Tyraspolu – przekonuje źródło „Gazety Wyborczej”.
Romanowski się odnalazł
PiS-owski uciekinier wreszcie się odnalazł. Wszystko wskazuje na to, że Marcin Romanowski, który od grudnia 2024 roku ucieka przed polskim wymiarem sprawiedliwości, jest w Naddniestrzu. To część Mołdawii, ale w praktyce – separatystyczny region kontrolowany przez Rosję.
– Służby innych państw regionu potwierdziły nam informacje, że pan Marcin Romanowski znajduje się na 99 proc. w Naddniestrzu w Tyraspolu – ujawnił we wtorek Donald Tusk. – Chyba nie trzeba tu komentarza, sam ten fakt jest komentarzem na temat Romanowskiego i całej formacji politycznej, która takich ludzi kryje – dodał wymownie szef rządu.
„Gazeta Wyborcza” dowidziała się od źródła z polskich służb, że Romanowski faktycznie przebywa w kontrolowanym przez Moskwę regionie.
– Romanowski był widziany w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza – mówi informator gazety. – Nie ukrywa się, prowadzi normalne życie – dodaje.
Temat Naddniestrza pojawił się, gdy do warszawskiego Sądu Okręgowego trafił wysłany z właśnie z Tyraspola list podpisany przez Romanowskiego. Był to wniosek o wydanie listu żelaznego. Zrobiło się ciekawie, gdy okazało się, że adres wskazany w korespondencji pokazuje… pusty plac. Ale niedaleko mieści się parafia, którą kierują sercanie, czyli zakonnicy ze Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego. A właśnie do tego zakonu należy ks. Michał O., oskarżony o udział w grupie przestępczej oraz przywłaszczenie milionów złotych przyznanych z Funduszu Sprawiedliwości. Fundusz nadzorował właśnie Romanowski. „Wyborcza”, powołując się na informatorów, sugeruje, że sercanie z Tyraspola pomagają Romanowskiemu.
Zakon odpowiada ws. uciekiniera. „Bzdury”
Zakon odpowiada na te zarzuty. Głos zabrał ks. Włodzimierz Płatek, rzecznik Prowincji Polskiej Księży Sercanów.
– Łączenie sercanów z tą sprawą to kaczka dziennikarska. Rozmawiałem z przełożonym Dystryktu Mołdawskiego, księdzem Marcinem Janusiem, i mam jego oficjalne stanowisko. Absolutnie żadnego kontaktu ze strony Romanowskiego ani jego otoczenia nie było z żadnym księdzem w Tyraspolu. Duchowni absolutnie nic nie wiedzą na ten temat. To totalne bzdury wyssane z palca – przekonuje w rozmowie z „Faktem”.
Źródło: Gazeta Wyborcza, Fakt