Mejza nawet nie umie normalnie przeprosić. Od razu wypalił: cymbały! „Jechałem na S3, a nie terenie zabudowanym”
Screenshot: YouTube/ Janusz Jaskółka
Zastanawiamy się czy Łukasz Mejza jest taki głupi czy taki bezczelny. Polityk PiS pędził 200 km/h na ekspresówce, ale już bagatelizuje swój niebezpieczny rajd, bo… nie jechał w terenie zabudowanym. Zuch chłopak!
Niebezpieczny rajd ekspresówką
Jak we wtorkowe przedpołudnie podało radio RMF FM, Łukasz Mejza z PiS (ten sam, który uleczał chorych) został zatrzymany przez policję na drodze ekspresowej S3 na wysokości Polkowic. Polityk pędził swoim bmw (co za niespodzianka!) 200 km/h. Co ciekawe, Mejza miał odwagę, by docisnąć pedał gazu, ale już zabrakło mu odwagi, by przyjąć mandat, który wystawili mu funkcjonariusze. Chodzi w tym wypadku o 2500 zł.
Teraz funkcjonariusze muszą sporządzić wniosek do marszałka Sejmu o uchylenie Mejzie immunitetu. Dopiero wtedy będzie go można ukarać. Sprawę już komentują politycy i zapowiadają, że poseł PiS nie uniknie odpowiedzialności. – Niejaki Mejza pędził 200 km na godz.. Odmówił przyjęcia mandatu. Bo przecież jest posłem…. posłem PiS. Nie odpuścimy. Policja zrobiła swoje. Mejza odpowie za ten barbarzyński rajd – przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Teraz głos w sprawie niebezpiecznego rajdu ekspresówką zabrał sam Mejza, który wysłał wiadomość do reportera Radia ZET. Dokładnie takich przeprosin się po tym osobniku spodziewaliśmy. Lepiej zapnijcie pasy!
Nie chce się tłumaczyć, ale się tłumaczy
– Źle się zachowałem i nie mam zamiaru pieprzyć głupot, bo nic tego nie tłumaczy. Przepraszam. Taka sytuacja nie powtórzy się więcej – zaczął swoją wiadomość poseł PiS. A później zaprzeczył swoim słowom, bo zaczął się tłumaczyć i bagatelizować całą sytuacją.
– A wszystkim komentującym, w przypływie emocjonalnej ekstazy, cymbałom z Platformy, przypominam, że jechałem na S3, a nie w terenie zabudowanym, jak Donald Tusk w swoim barbarzyńskim rajdzie, po którym stracił prawo jazdy. Mandatu nie przyjąłem tylko dlatego, że spieszyłem się na lotnisko i czas potrzebny na jego wypisanie sprawiłby, że na pewno bym się spóźnił na samolot (ostatecznie i tak się spóźniłem) – pisze Mejza. Biedaczysko!
– Jeśli będzie taka możliwość prawna, to ureguluję ten mandat od razu, a jak nie to, oczywiście, natychmiast, zrzeknę się immunitetu i poniosę pełną odpowiedzialność, bo jestem charakternym gościem, a nie jakimś Grodzkim, który będzie się chował za immunitetem. Jeszcze raz przepraszam.Zgodnie z prawem prasowym, proszę o cytowanie mojej wypowiedzi w całości – zaznaczył Mejza.
Człowieku, przecież ty niby przepraszasz, a cały czas się tłumaczysz jak mała dziewczynka, a nie charakterny gość. Spieszyłem się, lotnisko, to nie był teren zabudowany, a w ogóle to Tusk też dostał mandat. Jak zwykle wyszło w stylu Mejzy, czyli żałośnie.
Źródło: Radio ZET