Ludzie łapali się za głowy, Jakiego i Bocheńskiego aż zamurowało. TO pytanie naprawdę padło na spotkaniu z politykami PiS [WIDEO]
screen/ Patryk Jaki YT
Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński zorganizowali pierwsze spotkanie z cyklu „Zmień nasze zdanie”. Ale i oni byli w szoku, gdy usłyszeli pytanie jednego z uczestników.
PiS rusza z ofensywą – we wtorek we Wrocławiu odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu „Zmień nasze zdanie”, które partia adresuje do młodych wyborców. To seria spotkań w których brać mają udział Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński i Przemysław Czarnek. Politycy PiS planują objazd po polskich uczelniach i debaty ze studentami.
Format inspirowany działalnością Charliego Kirka polega na polemice polityków i uczestników. Pada teza i obie strony próbują przedstawić argumenty za swoim zdaniem. No i podczas spotkania pod wrocławską Biblioteką Uniwersytecką poruszono temat między innymi SAFE czy wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej. Ale chyba nawet Bocheński i Jaki nie byli gotowi na to, co nastąpiło pod koniec spotkania.
– Przychodzę z kontrowersyjnym pytaniem – zapowiedział pewien młody mężczyzna, potem wbił wzrok w telefon i przeczytał szokujące pytanie. – Dlaczego polski rząd cztery lata temu zamiast działać w interesie Polaków i zaatakować Ukrainę z drugiej strony, odzyskać Lwów i tereny, które nam zabrali po 1945 roku, to staliśmy się niewolnikami narodu ukraińskiego – wydukał, a my mamy poważne obawy, czy sam wymyślił to pytanie, czy ktoś napisał mu je cyrylicą. Widać było, że inni uczestnicy spotkania są zdegustowani – kręcili głowami, załamani ukrywali twarze w dłoniach.
– Dawaliśmy im wszystko za darmo! Wpuszczaliśmy wszystkich – dukał uczestnik spotkania. Widać było też że Bocheński i Jaki nie bardzo wiedzą, co z takim fantem zrobić.
– A pan by nie wpuszczał kobiet i dzieci? – pytał Bocheński.
– Ale nie wszystkich! – odparł pytający, a polityk PiS kiwał głową i powtarzał: „okej, rozumiem”.
– Teraz mówię jako akademik, a nie polityk. A po co pan chce podbijać Lwów? – pytał i wskazał uczestnikowi, że atak na Lwów usprawiedliwiłby podobne działania innych krajów wobec Polski. Potem opowiadał, że polska wizja cywilizacji znacznie różni się od rosyjskiej. Później organizator poinformował, że zgromadzenie musi zostać zakończone, ale Jaki, zamiast wykorzystać pretekst, dał jeszcze mikrofon kontrowersyjnemu uczestnikowi. I pewnie pożałował, bo ten dalej sączył antyukraińską narrację.
– Co z tymi ziemiami, które są okupowane od 45 roku? Zostały w bestialski sposób zabrane! A jakieś reparacje? – grzmiał.
– Gdyby założyć nawet na chwilę pana hipotezę, że Polska atakuje Ukrainę, to trzeba się zastanowić, czy to Polsce służy czy nie służy. Gdybyśmy nawet tak zrobili, to najbardziej cieszyłaby się Moskwa – analizował Jaki. Potem spotkanie się zakończyło.
Tę wiekopomną dyskusję można zobaczyć na poniższym nagraniu od ok. 1:34