Nokaut! Kwaśniewski ostro podsumował opowieści o „otruciu” Nawrockiego. „Po co zawraca głowę?”
screen / TV Republika / TVN24
Prawicowe media próbowały narzucić narrację o otruciu Karola Nawrockiego. – To jest dobre do wspomnień na emeryturze – zakpił z tematu Aleksander Kwaśniewski.
Rzekome otrucie Nawrockiego
Pod koniec czerwca niespodziewanie gruchnęła wieść, że podczas kampanii wyborczej doszło do próby otrucia „obywatelskiego kandydata” Karola Nawrockiego. Jakie jest źródło tych rewelacji? Sam… obecny prezydent, który opowiedział mrożącą krew w żyłach historię prof. Andrzejowi Nowakowi. A ten umiescił ją w swojej książce – wywiadzie-rzece – pt. „Skąd się wziął Karol Nawrocki”. Fragmenty książki trafiły do sieci, autor promuje publikację i najwyraźniej uznał, że ta sensacyjna historia podbije zainteresowanie książką.
Miejsce akcji – Ząbkowice Śląskie. Po przemówieniu Nawrocki nagle bardzo źle się poczuł. Poprosił asystentów, by odprowadzili go do autokaru, a tam stracił przytomność.
– Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu „Egzorcysta” — kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut – wspominał prezydent.
No i oczywiście prawicowe media podchwyciły temat i zaczęły kreować narrację o próbie zamachu na niewygodnego kandydata.
– Celem mogło być po prostu otrucie, zabicie kandydata na prezydenta na ostatniej prostej wyborów, o tyle w wariancie „łagodniejszym” mogło chodzić „tylko” o skompromitowanie prezydenta, bowiem intryga wyglądała w ten sposób, że ten jakiś środek, który w ten sposób bliżej może nawet nieznany, nieokreślony dostał się do organizmu Karola Nawrockiego, skutkował niesłychanie gwałtownymi wymiotami, bardzo szybko następującymi. Przepraszam za dosłowność, no ale o to w tym chodziło – opowiadał prof. Andrzej Nowak w rozmowie w telewizją wPolsce24.
Kwaśniewski: „Po co zawraca głowę?”
Ta narracja szybko wymknęła się jednak spod prawicowej kontroli. Zaczęły pojawiać się pytania, dlaczego asystenci Nawrockiego nie wezwali karetki? Dlaczego nie poinformowano służb o próbie otrucia kandydata? Trudno uwierzyć, że PiS nie nagłośniłoby w kampanii takiej sprawy.
Aleksander Kwaśniewski dziwi się, że o tak poważnej sprawie dowiadujemy się tak późno i to z książki.
– Jeżeli tak było, to dziwię się, że dowiadujemy się o tym po roku, bo to jest poważna sprawa. Jeżeli ten stan był tak ciężki, to ważne byłoby jakieś świadectwo medyczne… – powiedział na antenie TVN24 były prezydent. – Jak dla mnie, to on może być twardzielem, ale po co nam zawraca głowę tymi historiami? To jest dobre do wspomnień na emeryturze, żeby opowiadać, że „zobaczcie, chcieli mnie otruć, ale się nie dałem”. Jak widać, jeśli ktoś go chciał otruć, to nie było skuteczne – dodał wymownie. Kwaśniewski skwitował temat stwierdzeniem, że nie zamierza czytać wywiadu-rzeki z Nawrockim, a cała ta sprawa „to jest bzdura i nie ma się czym zajmować”.
Tymczasem sprawą rzekomego otrucia zajmuje się już prokuratura. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy poinformowała, że rozpoczęła z urzędu czynności sprawdzające. Chodzi o „podejrzenia narażenia obecnego Prezydenta RP Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w toku kampanii wyborczej w 2025 r.”.
Jedna odpowiedź na Nokaut! Kwaśniewski ostro podsumował opowieści o „otruciu” Nawrockiego. „Po co zawraca głowę?”
A może snus był ze znakiem + i nie wytrzymało biedniatko 😁😁😁😁