Przyjęli Kaczyńskiego jak króla, teraz muszą się tłumaczyć. „To nie jest sala VIP-owska”
Źródło: Janusz Jaskółka
Powracamy do tematu wizyty lidera PiS w szpitalu w Lublinie. Jarosław Kaczyński otrzymał w obiekcie jednoosobową salę. Jak to możliwe?
Jarosław Kaczyński w „jedynce”
Jarosław Kaczyński trafił niedawno do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. Na miejscu nie dość, że zarejestrowano go jako „pacjenta NN”, to jeszcze otrzymał on jednoosobową salę. Jakby tego było mało, dostępu do pomieszczenia pilnowali ochroniarze. Teraz ze sprawy tłumaczyć musi się kierujący placówką Piotr Matej.
Dyrektor upiera się, że dla prezesa PiS nikt nie stworzył jakiś specjalnych warunków. – Sala jednoosobowa nie jest salą VIP-owską, z tej sali korzystają wszyscy pacjenci – powiedział Matej. Przed Kaczyńskim w tym samym pomieszczeniu leżeli chorzy z obciążeniami chorobowymi i epidemiologicznymi.
I faktycznie, tzw. izolatki są w szpitalach stosowane, ale głównie wtedy, gdy jakiś pacjent np. zachoruje na chorobę zakaźną – ma to sens, bo wtedy odizolowuje się chorego od innych osób, które mógłby on zarazić. – To nie jest nic nadzwyczajnego z uwzględnieniem stanu zdrowia oraz względów epidemiologicznych, czy też chorób współistniejących – tłumaczył dalej Matej.
Tajemniczy pacjent
Dlaczego jednak Kaczyński został zarejestrowany jako pacjent NN, czyli bez ustalonej tożsamości? Tak zapisuje się osoby, które trafiły do obiektu z ulicy, wszyscy wiedzieli jednak, że obsługują znanego polityka. – Jest to związane z emocjami pracownika. Kiedy pojawia się ktoś z pierwszych stron gazet, z telewizji, to temu towarzyszą emocje. Ja to po ludzku rozumiem – odpowiedział dyrektor. – Pani doktor udzielająca świadczeń medycznych poprosiła informatyków o zanonimizowanie, ale do tego czasu personel pomocniczy wstawił niefortunne NN – dodał, ale wskazał, że po paru godzinach w rejestrze pojawił się już Jarosław Kaczyński, a nie anonim. Dyrektor nie witał też byłego premiera kwiatami (sugerowały to media), bo w tym czasie „leżał pod separatorem szpitala klinicznego nr 1 w Lublinie”.
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie jest jednak szczególną placówką na mapie Polski – często korzystają z niej politycy z PiS. Krótko przed ucieczką na Węgry znalazł się tam wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, leczył się też tam Zbigniew Ziobro.
Źródło: wp.pl
3 Odpowiedzi na Przyjęli Kaczyńskiego jak króla, teraz muszą się tłumaczyć. „To nie jest sala VIP-owska”
to święty
Jak już bardzo chcieli się zasłużyć to powinni wypierdka zamknąć w prosektorium.
Pisowcy przyjeżdżają i mają a normalni ludzie godzinami czekają na Sorze zanim zostaną przyjęci, kiedy ten mój ukochany Lublin pogoni tych osobników z PiS.