Już nawet Kosiniak-Kamysz stracił cierpliwość, TAK podsumował Nawrockiego. „Wystawił do wiatru”
screen: youtube'januszjaskółka
Władysław Kosiniak-Kamysz też ma już dość kolejnych zagrywek Karola Nawrockiego. – Prezydent wystawił do wiatru 10 mln Polaków – napisał wyraźnie poirytowany szef MON. I chyba trafił w czuły punkt, bo ludzie Nawrockiego od razu zaczęli się tłumaczyć.
Udry na udry, Nawrocki znowu wetuje
Karol Nawrocki ponownie wszedł w ostry spór z rządem. W czwartek 20 sierpnia prezydent zawetował ustawę dotyczącą publicznego transportu zbiorowego, której celem była walka z wykluczeniem komunikacyjnym. Przepisy miały wprowadzić obowiązek zapewnienia transportu zbiorowego na poziomie województw, powiatów i gmin. Decyzja prezydenta natychmiast spotkała się z krytyką Władysława Kosiniaka-Kamysza. Lider PSL i wicepremier zarzucił Nawrockiemu, że swoim wetem „wystawił do wiatru 10 mln Polaków”. Chodzi przede wszystkim o mieszkańców wsi oraz małych i średnich miejscowości, którzy są uzależnieni od autobusów i lokalnego transportu publicznego.
– Na tę ustawę czekała ponad jedna czwarta polskich obywateli, którzy z racji miejsca zamieszkiwania mają utrudniony dostęp do lekarza, urzędu, szkoły, czy najbliższej rodziny. Ta ustawa miała połączyć Polskę, bo prawo do transportu publicznego nie powinno być przywilejem mieszkańców metropolii, ale każdego obywatela – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Nie będzie koordynacji i minimalnego standardu co najmniej 4 par połączeń, transportu na żądanie dla mieszkańców miejscowości bez autobusów, czy łatwo dostępnych, elektronicznych rozkładów jazdy. Weto prezydenta Nawrockiego to działanie przeciwko mieszkańcom polskiej wsi oraz małych miasteczek! – dodał lider PSL.
Ludzie Nawrockiego już tłumaczą
Rząd przekonywał, że ustawa miała ograniczyć tzw. wykluczenie komunikacyjne. Jej zwolennicy wskazywali, że państwo powinno zagwarantować mieszkańcom dostęp do transportu także tam, gdzie połączenia nie są wystarczająco rentowne dla prywatnych przewoźników. Z perspektywy PSL jest to szczególnie istotne dla polskiej wsi – jednego z najważniejszych elektoratów partii Kosiniaka-Kamysza.
Nawrocki przedstawił oczywiście zupełnie inną ocenę. Prezydent stwierdził, że nie podpisze ustawy, która zamiast poprawić lokalny transport może doprowadzić do likwidacji kolejnych połączeń. Zaapelował o rozwiązanie oparte na stabilnym finansowaniu, silniejszej roli gmin i zapewnieniu transportu mieszkańcom małych miast oraz wsi. Jego decyzję zaczęli już tłumaczyć współpracownicy, którzy odpowiedzieli na zarzuty Kosiniaka-Kamysza.
„Panie premierze, proszę nie słuchać fałszywych podszeptów pańskich niekompetentnych kolegów. Ta ustawa wykluczała komunikacyjnie mieszkańców wsi i małych miejscowości. Mówi o tym wyraźnie prezydent. Macie szansę to naprawić, przygotowując dobre prawo. Raz a dobrze” — odpowiedział rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
„To nie prezydenckie weto zostawia wieś bez autobusu. To właśnie ta ustawa mogłaby do tego doprowadzić. Nawet Związek Gmin Wiejskich negatywnie oceniał te rozwiązania. Prezydent jest za rozwojem transportu na terenach wiejskich. Jednak ta ustawa ograniczała rolę gmin w dostępie do środków z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, skracała umowy z przewoźnikami, stwarzając ryzyko likwidacji istniejących połączeń i wprowadzała transport na żądanie bez ustawowych ulg dla seniorów, uczniów i osób z niepełnosprawnościami” — napisał szef Kancelarii Prezydenta Paweł Szefernaker.
Panie Premierze, to nie prezydenckie weto zostawia wieś bez autobusu. To właśnie ta ustawa mogłaby do tego doprowadzić. Nawet Związek Gmin Wiejskich negatywnie oceniał te rozwiązania.
Prezydent jest za rozwojem transportu na terenach wiejskich. Jednak ta ustawa ograniczała rolę…
— Paweł Szefernaker 🇵🇱 (@szefernaker) August 20, 2026
Źródło: Fakt.pl