Jest reakcja PiS na szczekanie Chorosińskiej! OTO co zrobi partia. „Fala emocji jest duża”
screen / Sejm
PiS zabrało głos w sprawie cyrku, który w piątek w Sejmie odstawiła Dominika Chorosińska. Tak, chodzi o szczekanie. – Sprawa pani poseł będzie wyjaśniana – przekazał Waldemar Andzel, rzecznik dyscypliny klubu parlamentarnego PiS.
Chorosińska szczeka, PiS ma problem
To wydarzenie przejdzie do niechlubnej historii polskiego parlamentaryzmu. Oto w piątek 4 września Dominika Chorosińska szczekała podczas przemówienia Władysława Kosiniaka-Kamysza. Umówmy się, polscy posłowie mają na koncie wiele żenujących czy skandalicznych akcji, ale nigdy nie przypuszczaliśmy, że będziemy na poważnie pisać o szczekającej posłance. Chyba nawet kabarety by tego nie wymyśliły.
Sama bohaterka skandalu nie zdobyła się na przeprosiny. Wręcz przeciwnie. W niedzielę przed godziną 10 rano na jej profilu na X pojawił się kolejny żenujący wpis.
– Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka – napisała. Nawiązała do afery, w którą zamieszana jest była działaczka KO. Dwutygodniowa minister serio uważa, że lepiej brnąć w to, niż przeprosić? Myśli, że zapunktuje u Jarosława Kaczyńskiego?
Jedyny język jaki rozumieją @donaldtusk i @KosiniakKamysz to szczekanie psów z Kłodzka
— Dominika Chorosińska (@chorosinska) September 6, 2026
Sprawa będzie wyjaśniana, ale…
Prawo i Sprawiedliwość ma zająć się sprawą poselskiego szczeku. Tak przynajmniej zapowiada Waldemar Andzel, rzecznik dyscypliny klubu parlamentarnego PiS.
– Sprawa zachowania posłanki Chorosińskiej będzie wyjaśniana. Ustalone zostanie, czy wszystko, o czym czytamy w mediach, faktycznie miało miejsce, jakie jest stanowisko pani poseł w tej sprawie i czym jej zachowanie było spowodowane – powiedział „Faktowi” Andzel. Ale po jego dalszej wypowiedzi już czuć, że sprawa będzie wyjaśniana, ale chyba tak, żeby za bardzo nie wyjaśniać. Bo i Andzel sięgnął tej brzydkiej wymówki o Kłodzku.
– Fala emocji jest bardzo duża. Jest to również odniesienie do sprawy z Kłodzka, która, moim zdaniem, nie została należycie wyjaśniona – powiedział. – Nie wydaje mi się, żeby pani poseł popełniła jakiś bardzo poważny występek. Po drugiej stronie również niejednokrotnie pojawiają się emocje i nie słyszałem, żeby jacyś posłowie byli z tego powodu karani przez swoje kluby parlamentarne – dodał jeszcze polityk. Zapewnił, że „będzie rozmawiał z władzami partii” i po tych rozmowach „zobaczymy, czy będzie jakiś dalszy ruch ze strony prezydium”.
A już lepiej, żeby Andzel wziął po prostu przykład z… Tobiasza Bocheńskiego, który na antenie Polsat News przeprosił za zachowanie partyjnej koleżanki.
– Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca – powiedział na antenie Polsat News. – Faktycznie widzimy, że pewne standardy się mocno zmieniły na niekorzyść, ale nie powinniśmy poddawać się złym tendencjom, tylko powinniśmy mierzyć wyżej – dodał. Można? Można. Serio, Nowogrodzko, nie brnijcie w jakieś rozmydlanie, usprawiedliwianie tego szczekania, jakieś kłodzkie usprawiedliwienia. Po prostu przeproście za Chorosińską i dajcie jej jakąś karę. Serio chcecie potem w każdym programie gimnastykować się, próbując wytłumaczyć jakoś to zachowanie? Sami się ośmieszycie.
Źródło: Fakt