Jest i on! Janusz Kowalski zobaczył TĘ reklamę i dostał białej gorączki. „Nigdy nie kupię”

Przez sieć przeszła burza z piorunami w związku z reklamą Forda. Poszło o… krzyż na Giewoncie. Do akcji wkroczył nawet Janusz Kowalski i ogłosił, że on nigdy auta tej marki nie kupi.

Niepowtarzany Janusz Kowalski

Mówisz Janusz Kowalski, myślisz… legenda, osobowość, myśliciel, inspiracja dla wielu. W historii polskiego parlamentaryzmu wiele było tragikomicznych postaci, z których internauci kręcili bekę, ale ten gość jest niepowtarzalny. Najbardziej zabawne w tym wszystkim jest to, że im pan Janusz bardziej stara się być poważny i groźny, tym głośniejsze salwy śmiechu wywołuje. I jeszcze te – jakby to nazwać – obsesje? Tu widzi gejów, tam Tuska, w innym miejscu Niemców, a wszyscy tylko czekają – według jego wyobraźni – na czwarty rozbiór Polski.

Już pomijając wszystkie mądrości Janusza Kowalskiego z kolorowymi kredkami promującymi LGBT, to jest on sam w sobie po prostu śmieszny. Nawet gdy tańcował na jakimś spotkaniu z wyborcami i złapał za tamburyno, to poległ, bo nawet taki instrument go przerósł. Kiedy ktoś mówi przy nim, że „nóż mu się w kieszeni otwiera”, to chce dzwonić na 112… Każdy miał w klasie takiego koleżkę, którego można było podpuścić, a ten wszystko brał na serio… Mamy wrażenie, że takim gościem był, a może dalej jest – poseł Kowalski, całkiem niedawno wiceminister rolnictwa.

Janusz Kowalski Forda nie kupi

Janusz Kowalski jest na bieżąco nie tylko z polityką, ale też reklamami i marketingiem. O co chodzi? O niewinne zdjęcie reklamowe Forda, które wywołało w ostatnich dniach sporą burzę w polskim internecie. Ford Pro Polska opublikował na platformie X fotografię niebieskiego Forda Rangera na tle Tatr. Uwagę internautów szybko przyciągnął jednak nie samochód, lecz Giewont. Na szczycie góry trudno było dostrzec charakterystyczny krzyż. Część komentujących uznała, że został on celowo usunięty ze zdjęcia. Jak się już pewnie domyślacie – Kowalski również.

W komentarzach pojawiły się oskarżenia o celową ingerencję w fotografię, a nawet wezwania do bojkotu amerykańskiej marki. Niektórzy internauci twierdzili, że pominięcie krzyża jest przejawem niechęci do symboli religijnych i polskiej tradycji. Sprawa szybko przestała być zwykłą dyskusją o reklamie samochodu, a stała się tematem politycznym. Do sprawy odniósł się Janusz Kowalski.

Polityk nie krył oburzenia i na X napisał krótko: „Nigdy nie kupię Forda. Bezczelność. Antypolska reklama”. I chyba po jakimś czasie zrozumiał, że się wygłupił, bo jego wpis zniknął.

Wszystko przez światło

Jeszcze inaczej zareagował Marek Magierowski. Były ambasador Polski w Izraelu zadeklarował, że chętnie kupi reklamowany model, ale najpierw wydrukuje banknoty z amerykańskim hasłem „In God we Trust” i właśnie nimi zapłaci za samochód.

Ford postanowił odpowiedzieć na zarzuty. Profil Ford Pro Polska zapewnił, że krzyż nie został usunięty. „Nikt nic nie usuwał, po prostu tak padło światło na zdjęciu. Krzyż był, jest i będzie” – napisano w odpowiedzi skierowanej do Magierowskiego. Firma zaprosiła go jednocześnie do salonu. Magierowski przyjął wyjaśnienie i wycofał się ze swojej wcześniejszej krytyki. „Honorowo i elegancko. Dziękuję (…) Nie pozostaje mi nic innego, jak uwierzyć i zaufać, że tak ‘padło światło’. Usuwam krytykę” – napisał na X.

Ostatecznie okazało się, że krzyż nie został fizycznie usunięty z fotografii. Jego niewielki i rozmyty zarys można dostrzec po odpowiednim powiększeniu zdjęcia. Cała historia pokazuje jednak, jak szybko pojedyncza fotografia reklamowa może stać się przedmiotem ogólnopolskiej dyskusji

Źródło: Interia.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *