Donald Trump przeszedł samego siebie. Kuriozalne oskarżenia wobec Joe Bidena. „Na haju jak latawiec”
Kampania prezydencka w USA staje się naprawdę brutalna. Donald Trump przechodzi samego siebie. Teraz oskarżył Joe’ego Bidena o branie… narkotyków.
Donald Trump uważa, że Joe Biden jest narkomanem?
Już 5 listopada Amerykanie wybiorą prezydenta na kolejną kadencję. O Biały Dom walczą podobnie jak cztery lata temu demokrata Joe Biden i republikanin Donald Trump. Ten drugi prowadzi naprawdę ostrą kampanię. Podczas spotkania ze swoimi zwolennikami w Minnesocie zaatakował swojego rywala. Powiedział, że ten w marcu w trakcie wygłaszania orędzia o stanie kraju był… pod wpływem narkotyków.
– Chcę tylko porozmawiać z tym facetem, ale wiecie co, tak przy okazji, będę też żądał testu na obecność narkotyków – zapowiedział Trump swoim wyborcom. – Naprawdę. Nie chcę, żeby przyszedł jak na orędzie o stanie Unii. Był na haju jak latawiec – dodał.
Skąd jednak ta myśl? Nie wiadomo. Wpisuje się to jednak w szerszą narrację Trumpa i próbę poniżenia Bidena. Już w 2020 roku domagał się narkotestu dla swojego rywala. Twierdził, że w czasie spotkań w wyborcami Biden zdawał się być pod wpływem narkotyków. Oczywiście poza swoim poglądem nie podał żadnych dowodów. Oczywiście w 2020 roku nie zdecydowano się na zastosowanie żadnych testów na obecność narkotyków.
Po co Trump mówi jednak takie rzeczy? Chce wmówić Amerykanom, że Biden nie nadaje się już na głowę państwa. Sugeruje zapewne, że ten jest pobudzany za pomocą specjalnych środków i tylko wtedy udaje się mu zachować trzeźwość umysłu. Inna sprawa to to, że sam obecny prezydent sobie nie pomaga. W sieci można znaleźć dowody na jego gafy i dziwne wpadki (np. przy poprzedniej kampanii dziękował za poparcie jego kandydatury do… senatu USA).
Donald Trump demands Joe Biden takes drug test ahead of head-to-head debate https://t.co/UEtZhIuyaM
— GB News (@GBNEWS) May 18, 2024
Idą łeb w łeb
Obaj kandydaci idą w sondażach niemal łeb w łeb. Prowadzi Trump, ale przewaga jest zbyt mała, by jego sztab spał spokojnie. Do tego pamiętajmy, że specyficzny system wyborczy w USA powoduje, że wygrać ostatecznie może kandydat, który będzie miał nieco mniejsze poparcie społeczne. To efekt tego, że bezpośrednio głosują elektorzy, a nie obywatele.
Źródło: X