Co to miało być?! Nawrocki przejechał się po TVP, kuriozalne słowa. „Co my, naród musimy znosić?”
Screenshot: Telewizja Republika
Propagandowa TVPiS z czasów Jacka Kurskiego nie przeszkadzała Karolowi Nawrockiego. Co więcej, występował w niej jako Tadeusz Batyr. Prezydent obudził się teraz i podczas wystąpienia z okazji Porozumień Sierpniowych załamywał ręce nad stanem Telewizji Publicznej. Więc go szybko wypunktowaliśmy.
TVP nie jest idealne. Ale to nie jest ściek Kurskiego
Porównywanie dzisiejszej TVP i serwisów informacyjnych z Telewizją Publiczną (a raczej jej marną podróbką) w czasach rządów PiS i Jacka Kurskiego to jak porównywanie osiągnięć Adama Małysza z Robertem Mateją. Słowem: tu nie ma co porównywać. TVPiS za czasów Kurskiego to był dno, ściek, propagandowa tuba, która prała widzom mózgi. Czy dzisiejsza TVP to jest „czysta woda”? Jasne, że nie. Tam też zdarzają się materiały, od których dostajemy gęsiej skórki. Ale na litość boską – co tu w ogóle porównywać? Dość powiedzieć, że gwiazdeczki tamtej PiS-owskiej telewizji znalazły ciepłe schronienie w Telewizji Republika. To się samo komentuje.
Niespodziewanie w poniedziałek Karol Nawrocki (nie po raz pierwszy) zabrał głos w sprawie telewizji publicznej. Podczas obchodów 46. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych prezydent stwierdził, że od lat trwa rywalizacja o to, „kto bardziej upartyjni telewizję publiczną”. Odwołał się przy tym do trzeciego postulatu „Solidarności”, dotyczącego wolności słowa, i pytał, co Polacy muszą dziś znosić, oglądając telewizję publiczną.
Nawrocki wali w TVP jak w bęben
— Spójrzmy na postulat trzeci i przyjrzyjmy się temu, co dzieje się dzisiaj w telewizji publicznej. Co my, naród musimy znosić, oglądając telewizję publiczną — powiedział prezydent i dodał, że „odnosi wrażenie, że od wielu lat trwa rywalizacja o to, kto bardziej upartyjni telewizję publiczną”. – Naród nie może się na to godzić, bo to nasza telewizja, tu jest zapisany trzeci postulat Solidarności, który w kolejnych latach musimy wszyscy wspólnie zrealizować – mówił Nawrocki. – Media muszą być wolne, media należą do narodu, a nie do partii politycznej – podsumował.
Ciekawe, gdzie Nawrocki był, gdy Kurski prał ludziom mózgi? Dzień po dniu, godzina po godzinie, pasek po pasku. Był w IPN-ie. więc nie był zwykłym Kowalskim. Mógł krytykować, mógł reagować. Mógł zrobić cokolwiek. Ale on wtedy wolał udawać Tedeusza Batyra. I to w TVP Gdańsk. Bo sama krytyka upolitycznienia mediów publicznych nie powinna budzić większych kontrowersji. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy podobne słowa padają bez szerszego kontekstu. Bo historia TVP nie zaczęła się wraz ze zmianą władzy w 2023 r.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie o wiarygodność obecnej deklaracji prezydenta. Nawrocki mówi dziś, że media publiczne powinny być wolne i należeć do narodu, a nie do partii. To brzmi jak zasada, którą trudno kwestionować. Ale jeśli jest to rzeczywiście jego przekonanie, warto zapytać, dlaczego równie zdecydowanie nie wybrzmiewało ono wtedy, gdy TVP była podporządkowana obozowi politycznemu, z którym Nawrocki był związany.
Karol Nawrocki ostro o TVP:
„Przyjrzyjmy się, co musimy znosić oglądając telewizję publiczną. Od wielu lat trwa rywalizacja o to kto bardziej upartyjni TVP. Media należą do narodu, a nie do partii”
Zdecydowanie tak, dlatego należy TVP zlikwidować. Niestety, każda władza… pic.twitter.com/uktfrJHNtM
— chrzanik (@chrzanikx) August 31, 2026
Źródło: Fakt.pl