Chorosińska wolałaby, że TO nagranie zniknęło z sieci. Kompromitacja! „A nie Mazowiecki?” [wideo]

Internauci wyciągnęli nagranie z udziałem Dominiki Chorosińskiej. I jest to tak wielka kompromitacja, że zachodzimy w głowę: jakim cudem osoba bez jakichkolwiek kompetencji od lat zasiada w Sejmie? To w ogóle cud, że posłanka wie, jak się sama nazywa.

Chorosińska umie przynajmniej szczekać

Dominika Chorosińska znów jest na ustach opinii publicznej. Tym razem za sprawą zachowania w Sejmie, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości podczas wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza zaczęła wydawać odgłosy przypominające szczekanie. Incydent miał miejsce 4 września.

Sprawa szybko przerodziła się w polityczny skandal. Charakterystyczne „hau, hau” zostało odnotowane nawet w oficjalnym stenogramie sejmowym. Nagranie z sali plenarnej trafiło do internetu, gdzie wywołało lawinę komentarzy. Część polityków i komentatorów uznała zachowanie Chorosińskiej za przekroczenie granic parlamentarnej debaty. Nawet wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński przeprosił za zachowanie posłanki, podczas gdy sama Chorosińska nie zdecydowała się na przeprosiny.

Posłanka przedstawiła natomiast własne wyjaśnienie. W mediach społecznościowych stwierdziła, że „szczekanie psów z Kłodzka” miało być odpowiedzią na działania Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jej wpis dodatkowo podgrzał dyskusję i sprawił, że o Chorosińskiej zaczęły ponownie mówić ogólnopolskie media, internauci i komentatorzy.

Wywiad znowu krąży w sieci

Nie jest to jednak pierwszy raz, gdy jej wypowiedzi stają się szeroko komentowanym tematem. Internauci szybko przypomnieli jej słynny wywiad z września 2019 roku w Radiu ZET. Chorosińska, wówczas kandydatka PiS do Sejmu, została przepytana przez Beatę Lubecką z podstawowej wiedzy o polskim systemie politycznym. Na pytanie o liczbę posłów odpowiedziała: „nie powiem pani”. Nie potrafiła również podać liczby senatorów. A to nie koniec. Problemy pojawiły się także przy innych pytaniach.

Chorosińska początkowo wskazała 70 lat jako wiek wymagany do kandydowania na prezydenta, a następnie zmieniła odpowiedź na 18 lat. Zapytana o pierwszego niekomunistycznego premiera Polski wskazała Jana Olszewskiego, a gdy prowadząca zasugerowała Tadeusza Mazowieckiego, odpowiedziała, że jest to „sprawa dyskusyjna”. Powiedzcie nam – jakim cudem po takiej kompromitacji ta pani znalazła chętnych, którzy oddali na nią głos? Naprawdę żyjemy już w czasach, gdy wystarczy pokazać się przez moment w serialu, żeby zakotwiczyć w parlamencie? 

Źródło: Radio ZET

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *