Celebryci wylewają żale, bo utknęli w Dubaju. Ks. Sowa bezbłędnie ich podsumował. „Dodałbym jakąś skromną…”
Screenshot: YouTube/ RadioZET
W sieci raz po raz pojawiają się relacje celebrytów, którzy zignorowali ostrzeżenia MSZ, a teraz utknęli na Bliskim Wschodzie. Ich żale podsumował m.in. ks. Kazimierz Sowa.
MSZ ostrzegało, ale…
– W Państwie Zjednoczonych Emiratów Arabskich występuje potencjalne ryzyko ataku terrorystycznego w związku z niestabilną sytuacją w regionie (wojna w Jemenie). Miejscowe władze nie wprowadziły jednak podwyższonego stopnia zagrożenia terrorystycznego. Ewentualny alert terrorystyczny może się wiązać z zaostrzonymi środkami bezpieczeństwa. Możesz napotkać wzmożone kontrole, wojsko na ulicach, odprawy na lotniskach mogą się wydłużyć – alarmował MSZ na swoich stronach internetowych.
Niestety ostrzeżenia okazały się realne. W sobotę rozpoczęły się działania wojenne na Bliskim Wschodzie po ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Cały świat z niepokojem śledzi kolejną wojnę, a media co chwila zalewają nowe informacje nt. zmieniającej się sytuacji. Wiadomo już, że w izraelsko-amerykańskim ataku zginęło całe dowództwo wojskowe Iranu, co w niedzielę potwierdził Donald Trump.
Po ataku na Iran chęć powrotu do kraju wyrażają Polacy, którzy przebywają w regionie Bliskiego Wschodu. – Mamy nadzieję, że w ciągu kilku dni ruch z głównych lotnisk państw nad Zatoką (Perską – red.) zostanie przywrócony. Turyści w Izraelu czy Jordanii – najprościej jest w tej chwili jechać do Egiptu i stamtąd rozważać wyloty. Z Egiptu cały czas się one odbywają. Jeśli chodzi o kraje Zatoki – loty są, ale są przeciążone. To jest sytuacja, przed którą ostrzegaliśmy wspólnie z premierem Tuskiem. W krajach Zatoki (Perskiej) jest około miliona Europejczyków. To rozładowanie potrwa. Być może wcześniej ruszą normalne loty z Dubaju czy Doha – mówił w poniedziałek w TVN24 Marcin Bosacki wiceszef MSZ.
„Cierpienia nie do zniesienia”
W międzyczasie w sieci zaczęły pojawiać się wpisy polskich celebrytów, którzy utknęli m.in. w Dubaju. Swoje żale wylewał m.in. gwiazdor disco polo, relacją dzieliła się też influencerka Andziaks czy aktorka Agnieszka Włodarczyk. Politolog Marek Migalski podzielił się w związku z tym pewną refleksją. – Nie do zniesienia są cierpienia i męki polskich influencerów uziemionych w Dubaju. Czy polskie MSZ nie mogłoby zorganizować im jakiegoś czarteru? Oczywiście z szampanem i ostrygami na pokładzie privet jeta, żeby to jakoś wyglądało na fotkach – napisał.
Do jego słów odniósł się m.in. ks. Kazimierz Sowa. I dołożył swoje trzy grosze. – Mam podobne odczucie. Przy okazji dodałbym jeszcze jakąś skromną gratyfikację, ale tylko dla tych, którzy zapisali się do systemu „Odyseusz” [darmowy portal Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, który umożliwia rejestrację podróży zagranicznych – przyp. red.] w sobotę rano. To ponoć ok. 10 tys. osób. Żadne tam zgłoszenia wcześniejsze, nie daj Bóg, jeszcze przed wylotem z kraju – napisał na Facebooku.
Źródło: jastrzabpost.pl