Popek zaczepiła Orłosia, do akcji wkroczyła żona dziennikarza! NOKAUT! „Odsyłam panią Anię do…”

Anna Popek pogroziła Maciejowi Orłosiowi. Poszło o kulisy odejścia dziennikarza z TVP. Na jej słowa ostro zareagowała żona dziennikarza.

Orłoś wolał milczeć…

5 stycznia 2024 r. Maciej Orłoś powrócił do TVP i poprowadził kultowy „Teleexpress”. Przerwa trwała długich osiem lat, ponieważ dziennikarz nie miał zamiaru firmować swoją twarzą pisowskiej propagandy, która wylewała się z TVP po objęciu rządów przez Jarosława Kaczyńskiego. Takiej decyzji można było tylko przyklasnąć: w końcu wielu dziennikarzom, prezenterom czy artystom nie przeszkadzała sącząca się z ekranu żółć.

– Emocje oczywiście były, z różnych powodów. Po pierwsze dlatego, że siedem i pół roku mnie tam nie było, robiłem różne inne rzeczy i to jest taki powrót do korzeni. Te emocje są nieoczywiste – z jednej strony cieszę się i mam satysfakcję, z drugiej strony świat się przez te siedem, osiem lat zmienił bardzo i ja się znalazłem w innym miejscu – opowiadał później Maciej Orłoś w rozmowie z serwisem Plotek.pl.

Niedawno Orłoś był gościem podcastu Kozaczka i został zapytany, czy żal mu Anny Popek. Ta ostatnio straciła pracę w Telewizji Republika i przeniosła się do konkurencyjnej wPolsce24. – Jest takie powiedzenie, nie wiem, kto jest autorem, że jeżeli nie możesz nic dobrego powiedzieć o kimś, to lepiej nic nie mówić i pomilczeć. Ja może pójdę w tę stronę i pomilczę – powiedział Orłoś. Klasa? Klasa.

…Popek wie, ale nie powie

Słowa dziennikarza dotarły jednak do Anny Popek, która mocno się zdenerwowała. — Naprawdę, Maćku? Naprawdę nie możesz nic dobrego o mnie powiedzieć i o naszej dawnej współpracy? Różnie bywa, pamięć ludzka jest zawodna. Ale może dobrze, że ja też milczę na temat kulis twojego rozstania z Telewizją Polską za czasów prezesa Kurskiego. Różnie mówiono na ten temat, prawda? Ale w związku z tym, że nie byłam podczas tych rozmów, to się nie wypowiadam. Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam — powiedziała w swoim podcaście.

Na słowa Anny Popek zareagowała żona Macieja Orłosia. I nie gryzła się w język. – Wiem, ale nie powiem. To jest po prostu czysta manipulacja. Odsyłam panią Anię Popek do jednego z odcinków, w którym rozmawialiśmy w naszym podcaście z socjologiem Jarosławem Gibasem na temat tego, jakimi technikami posługuje się osoba, która jest manipulatorem. Ale tonący brzytwy się chwyta. I tyle. To jest przykra sprawa, że ktoś tak emocjonalnie reaguje na takie rzeczy. Jak ktoś sobie nie radzi ze sobą, to nie znaczy, że może oskarżać inne osoby – skomentowała w rozmowie z „Faktem” Paulina Orłoś.

Źródło: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *